Podsumowanie 5. kolejki – Wiosna 2026

Autoshield 1. Liga: WikMont pokonuje Huwdu! Bartist liderem wbrew wszelkiej logice

Największą opowieść weekendu napisali zawodnicy Bartistu Toruń. Przystępując do starcia z EM3DACH w zaledwie sześcioosobowym składzie, bez nominalnego bramkarza i z golkiperem grającym w polu ze złamanym palcem, wydawali się skazani na pożarcie. Tymczasem Bartist dokonał rzeczy niemożliwej – wygrał mecz, którego 9 na 10 drużyn w takiej sytuacji by nie dokończyło. Podczas gdy Dachy mogą sobie pluć w brodę za brak skuteczności i wyjątkowo słabą dyspozycję, Bartist zainkasował trzy punkty, które wywindowały ich na fotel lidera. To zwycięstwo, wywalczone wbrew wszelkim przeciwnościom, może być momentem zwrotnym w walce o tytuł. Zupełnie inne nastroje panują w obozie dotychczasowego lidera. RKS Huwdu uległ Team WikMont 3:4 i choć to ich pierwsza porażka w sezonie, styl gry budzi niepokój. RKS sprawiał wrażenie drużyny pozbawionej pomysłu, nadmiernie eksploatując Aleksandra Bednarczyka, który tym razem został perfekcyjnie zneutralizowany przez defensywę rywali. WikMont zagrał niezwykle mądrze, a fakt, że zrewanżowali się RKS-owi za jesienne niepowodzenia bez swojego lidera, Krzysztofa Elsnera, tylko dodaje tej wygranej smaku. Dla WikMontu to powrót do ścisłego kontaktu z czołówką, dla RKS-u – sygnał ostrzegawczy przed nadchodzącym po majówce hitem z Bartistem.

W cieniu walki o tron toczyła się równie zażarta bitwa o przepustki na Mistrzostwa Polski. Za mecz kolejki bezsprzecznie uznać należy starcie Ragazzi ze Spartą Carmager (2:4). Było to spotkanie o najwyższej intensywności, w którym ostatecznie górą była Sparta, a jej lider, Mateusz Trojanowski, po raz kolejny potwierdził status MVP 1. Ligi. Sparta robi milowy krok w stronę MP, podczas gdy Ragazzi – mimo naprawdę dobrej gry – znów zostają z niczym. Wicemistrzom w oczy zaczyna zaglądać widmo sezonu bez medali, choć terminarz w końcu musi stać się dla nich łaskawszy. W podobnym tonie, choć z innym wynikiem, upłynął mecz FCTP z Team UA II (2-2). Ukraińcy, wciąż bez podstawowego bramkarza, zdołali wyszarpać punkt w bardzo wyrównanym boju. Remis jest sprawiedliwym odzwierciedleniem sił, a obie ekipy pozostają w grze o krajowy czempionat. Na dole tabeli sytuacja staje się dramatyczna dla JBB Toruń. Porażka 1:9 z Rywalem RHC to piąty mecz z rzędu bez punktu, a widmo spadku z każdym tygodniem staje się bardziej realne. Show w tym spotkaniu skradł wspomniany wcześniej Jędrzej Woźniak – bramkarz Rywala nie tylko zamurował własną świątynię, ale sam wpisał się na listę strzelców i dołożył do tego cztery asysty, co czyni go jednym z najbardziej unikalnych zawodników w lidze. Kolejkę uzupełnił remis Nexlera-Autoshield z R1 Squad (2:2). Nexler, radzący sobie bez Fabiana Candera, nie zdołał przełamać grającego bez nominalnego golkipera rywala i obie ekipy musiały zadowolić się podziałem punktów, co w obecnej sytuacji tabeli nikogo w pełni nie satysfakcjonuje.

2. Liga: “Bartosz Przyłuski show”, PZWANN zachwyca, pierwsza porażka lidera.

Czarne tygodnie przeżywa Team UA, które po ostatnich problemach dopisało kolejną porażkę, tym razem 1:3 z Formycą Toruń. W grze zespołu z Ukrainy widać brak stabilizacji, a kolejne spotkania zamiast budować pewność siebie, tylko pogłębiają kryzys. Formyca natomiast wyraźnie złapała rytm i potwierdza, że jej wcześniejsze wyniki nie były przypadkiem. To zespół coraz lepiej zorganizowany, grający konsekwentnie i dojrzale, potrafiący wykorzystać słabości rywala. Coraz wyraźniej widać, że mogą być realnym zagrożeniem dla drużyn walczących o górną część tabeli. Kapitalne widowisko ofensywne oglądaliśmy w starciu Finanse & Tacho z Chmielną Strit, gdzie padł wynik 8:3, a mecz dodatkowo toczył się w trudnych warunkach przy silnym wietrze. Bezsprzecznym bohaterem został Bartosz Przyłuski, który zdobył pięć bramek i dołożył asystę, praktycznie samodzielnie rozstrzygając losy spotkania. Jego forma jest jednym z najważniejszych atutów Finanse & Tacho, które dzięki temu zwycięstwu awansowało na szóste miejsce i coraz śmielej spogląda w górę tabeli. Z kolei Chmielna Strit po pięciu kolejkach ma zaledwie trzy punkty i trudno nie uznać tego za wynik poniżej oczekiwań, szczególnie patrząc na potencjał kadrowy tej drużyny. Bardzo mocny sygnał do całej ligi wysłało również PZWANN, które pokonało Clar System Flotcamp 8:4. Zespół ten nie opiera się na jednej gwieździe, a na szerokim, dobrze funkcjonującym kolektywie, co potwierdza fakt, że aż sześciu zawodników miało udział przy bramkach.

Nie zwalniają także Galacticos Lizard King Toruń, którzy pokonali FC Golden Six 5:3 i konsekwentnie odrabiają straty do ścisłej czołówki. Zespół ten pokazuje dużą dojrzałość i umiejętność reagowania po słabszych momentach, a liderem w tym spotkaniu był Rafał Jarocki, który zdobył dwie bramki i zanotował dwie asysty, mając bezpośredni wpływ na większość ofensywnych akcji. Pierwszą porażkę w sezonie zanotowali Młodzi Emeryci NordGips, którzy ulegli Pak Technik 2:3. W ich grze wyraźnie widoczny był brak Dominika Kowalskiego, który w wielu spotkaniach odpowiada za tempo i jakość ofensywy. Pak Technik wykorzystał ten moment bardzo dojrzale, grając konsekwentnie i zespołowo, co przełożyło się na cenne zwycięstwo i awans na czwarte miejsce w tabeli. Najlepszym zawodnikiem meczu został Piotr Sosna, autor dwóch bramek i asysty, który był kluczową postacią w decydujących momentach spotkania. Na zakończenie kolejki Squadra Azzurra rozbiła Rozbujanych 8:3, potwierdzając swój duży potencjał ofensywny i umacniając się w środku tabeli. W ich grze widać jakość i swobodę w ataku, które pozwalają regularnie tworzyć sytuacje bramkowe. Rozbujani natomiast nadal nie potrafią ustabilizować formy, a kolejne wysokie porażki sprawiają, że sytuacja tej drużyny staje się coraz trudniejsza, szczególnie że na koncie mają zaledwie trzy punkty.

3. Liga: Jordanki pokonują Prime. Dramat Sparty. 

Zmagania otworzył występ lidera, FC Devils, który w starciu z Gladiatorem Nieszawka zainkasował komplet punktów, zwyciężając 2:0. Choć postawę zawodników z „Piekła” można określić mianem rzemieślniczej, to właśnie boiskowy pragmatyzm oraz żelazna konsekwencja w defensywie pozwoliły im zachować czyste konto i utrzymać fotel lidera z dorobkiem 12 punktów. W zupełnie innym położeniu znalazł się Gladiator – czwarta porażka z rzędu sprawiła, że ekipa z Nieszawki osunęła się na przedostatnią lokatę, niebezpiecznie zbliżając się do strefy sportowej stagnacji. Zgoła odmienny scenariusz nakreśliło starcie Koka Team z FC Zbieraniną. Zespół „Koki” zaliczył niefortunne otwarcie, tracąc bramkę już w 20. sekundzie meczu, co zapowiadało potencjalną sensację. Jednak z każdą minutą drużyna odzyskiwała taktyczny rytm, przejmując całkowitą kontrolę nad środkiem pola. Ostateczny triumf 4:1 był nie tylko pokazem hartu ducha, ale przede wszystkim pozwolił zespołowi awansować na ligowe podium, zachowując bezpośredni kontakt punktowy z liderem.

Najwięcej emocji dostarczył pojedynek Redburn Kamlex ze Spartą Toruń II. Przez znaczną część spotkania obserwowaliśmy niezwykle wyrównane widowisko, w którym obie strony skutecznie neutralizowały swoje atuty. Punktem zwrotnym okazała się interwencja systemu VAR – sędzia ukarał Marka Wiśniewskiego  drugą żółtą kartką, co skutkowało wykluczeniem z gry i rzutem karnym dla rywali. Od tego momentu struktura gry Sparty uległa całkowitej destrukcji, a Redburn z dużą bezwzględnością punktował osłabionego przeciwnika, kończąc mecz wynikiem 6:2. Wygrana ta sprawia, że Redburn pozostaje jedną z dwóch niepokonanych ekip w całej stawce. Mianem drugiego „nieśmiertelnego” zespołu cieszą się Jordanki Alfa Finanse, które w hicie kolejki pokonały Primeautomotive 4:2. Jordanki od pierwszej minuty narzuciły rywalom swój styl gry, prowadząc w pewnym momencie już 3:0 i spychając Prime do głębokiej defensywy. Co istotne, historia rywalizacji obu ekip zatoczyła idealne koło – po wcześniejszym zwycięstwie Prime (4:2) i remisie (2:2), obecny wynik Jordanek sprawił, że bilans bezpośredni jest matematycznie równy. Podczas gdy Jordanki umacniają się na pozycji wicelidera, Prime notuje drugi słaby występ z rzędu, wypadając poza grupę bezpośrednio bijącą się o medale. W środkowej części tabeli obserwowaliśmy klasyczne „mecze walki”, w których determinacja brała górę nad finezją. FC Rangers podzielili się punktami ze Starecegly.com (2:2) w spotkaniu, gdzie podział punktów najtrafniej oddawał boiskowy układ sił. Podobny przebieg, choć w bardziej chaotycznych okolicznościach, miało starcie Black Bulls z Emerytami i Rencistami (4:4). Mecz obfitował w błędy indywidualne, które obie strony potrafiły bezlitośnie wykorzystać. Choć w obu obozach pozostał niedosyt, dopisany punkt może okazać się kluczowy w kontekście walki o uniknięcie dolnych rejonów tabeli w decydującej fazie sezonu.

4. Liga: Nogi Bolą i Piekło zatrzymują czołówkę, PZWANN 2.0 z “comebackiem” sezonu!

Piąta kolejka 4. Ligi dostarczyła jednych z największych emocji w tym sezonie i wyraźnie pokazała, że walka o czołowe miejsca będzie niezwykle dynamiczna. Najgłośniejszym wydarzeniem był spektakularny powrót PZWANN 2.0, które jeszcze w trakcie meczu z FC Playkers przegrywało 0:4, by ostatecznie wygrać 5:4. To jeden z najbardziej imponujących comebacków w całych rozgrywkach, który potwierdza charakter i jakość tej drużyny. Kluczową postacią ponownie był Wojciech Kasiorek, autor dwóch bramek i zawodnik, który wyrasta na lidera zespołu oraz jedną z najważniejszych postaci całej ligi. PZWANN pozostaje niepokonany i konsekwentnie umacnia swoją pozycję w ścisłej czołówce. Wysoką formę potwierdził także FC Decoverde, który mimo bardzo wąskiego składu pokonał Afrykarium 6:4 i wyraźnie odrabia straty po słabym początku sezonu. To kolejny sygnał, że przy odpowiedniej frekwencji jest to zespół zdolny rywalizować z najlepszymi. Afrykarium natomiast zatrzymało się na czterech punktach i wciąż nie potrafi ustabilizować formy. Ważny moment nastąpił również w meczu Neuci z KS Inflacją, gdzie NEUCA odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie. Drużynę do triumfu poprowadził Mateusz Kwasigroch, który miał bezpośredni udział przy trzech bramkach i był zdecydowanie najjaśniejszą postacią tego spotkania.

W drugiej części kolejki nie zabrakło spotkań, które miały duży ciężar gatunkowy i przyniosły istotne rozstrzygnięcia dla układu tabeli. ZGK One zgodnie z oczekiwaniami pokonało FC Golden Six 2, jednak wynik 4:2 nie oddaje w pełni przebiegu spotkania, które było bardziej wymagające niż można było przypuszczać. Golden Six zaprezentowało się solidnie i momentami skutecznie neutralizowało atuty lidera, co tylko podkreśla ich rosnący potencjał. W barwach ZGK One zadebiutował bramkarz Dawid Pawlewicz, a ofensywę ponownie napędzał Dawid Kwiatkowski, choć tym razem tytuł MVP trafił do Dawida Dąbrowskiego za jego kluczowy wkład w zwycięstwo. Największą niespodzianką kolejki było jednak zwycięstwo Nogi Bolą nad Ando FC aż 6:2. Zespół, który wcześniej nie potrafił wygrać meczu, pokazał ogromną determinację i skuteczność, a hat trick Mateusza Kaczmarka oraz bardzo dobra gra Marcina Tokarskiego pozwoliły przełamać się w najlepszym możliwym momencie. Ando tym samym doznało pierwszej porażki w sezonie i straciło ważne punkty w kontekście walki o lidera. Na zakończenie kolejki mocny sygnał wysłało Piekło Stolczyk, które pewnie pokonało Relax Toruń 9:4. Relax przystępował do tego meczu bez porażki, dlatego skala zwycięstwa robi szczególne wrażenie i pokazuje, że Piekło wraca do gry o najwyższe cele. Tabela po pięciu kolejkach staje się coraz bardziej spłaszczona, a różnice punktowe niewielkie, co zapowiada bardzo intensywną dalszą część sezonu.

5. Liga: Faworyci bez litości, hit dla Gentelmenów

Piąta kolejka 5. Ligi przyniosła wyraźne rozwarstwienie poziomów i potwierdziła, które zespoły realnie myślą o walce o najwyższe cele. Black Bulls Toruń II po słabszym okresie wrócili na właściwe tory i w meczu z Balkonikami od początku narzucili swoje warunki, kontrolując tempo i przebieg spotkania, co przełożyło się na wysokie zwycięstwo 12:2 bez większej historii. Jeszcze mocniejszy sygnał wysłała Wataha Dekam, która nie pozostawiła złudzeń Komturii Toruń, wygrywając 9:2 i wskakując na pozycję wicelidera. Kluczową rolę odegrał Jakub Kozak, który nie tylko regularnie finalizował akcje, ale też kreował sytuacje dla zespołu, kończąc mecz z dorobkiem trzech bramek i dwóch asyst. Bardzo mocno prezentuje się również Akademia Piłkarska Start Toruń, która po niepewnym początku sezonu wyraźnie złapała rytm i odniosła drugie zwycięstwo z rzędu, pokonując Instant Solution 12:2. Zespół Pawła Delimaty wygląda coraz dojrzalej w ofensywie, a Mateusz Boniecki rozegrał spotkanie na poziomie dominującym, zdobywając siedem bramek i dokładając asystę, co czyni go jedną z centralnych postaci ligi.

W drugiej części kolejki Priczi Papriczi szybko narzucili tempo w meczu z West Thornem i bez większych problemów przełożyli przewagę na wynik 8:1, a Kornel „Korneltorpeda” Jurkiewicz potwierdził swoją skuteczność, kończąc spotkanie z hat trickiem i statusem MVP. Największe znaczenie dla układu tabeli miało jednak starcie Gentelmeni Grill-Baza z Geo Szóstką, które było jednym z najbardziej wyrównanych pojedynków tej serii gier. Gentelmeni zagrali bardzo dojrzale taktycznie, wykorzystali swoje momenty i zwyciężyli 2:1, przerywając serię zwycięstw Geo i jednocześnie włączając się do walki o podium. Bohaterem został Wojciech Błażejewski, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i przesądził o wyniku. Na zakończenie kolejki Zakola Team Golub-Dobrzyń potwierdziły swoją dominację, wygrywając 7:0 z CPP Nestle Fitness i utrzymując pozycję lidera. Ich gra pozostaje uporządkowana, skuteczna i powtarzalna, co w połączeniu z kompletem punktów sprawia, że razem z Watahą tworzą duet wyraźnie odjeżdżający reszcie stawki. Jednocześnie zwycięstwo Gentelmenów nad Geo sprawia, że walka o medale staje się coraz bardziej otwarta, a każdy kolejny mecz w tej fazie sezonu będzie miał realne znaczenie dla końcowego układu tabeli.

Leave a Reply