1. Liga: Lider ucieka w końcówce, Bednarczyk ratuje Huwdu!
Zmagania otworzył absolutny hit kolejki, w którym liderujące JBB Toruń starło się z czwartą siłą ligi, R1 SQUAD. Był to typowy mecz walki, w którym o każdy centymetr parkietu toczyła się zażarta bitwa. Choć optyczną przewagę i nieco więcej jakości w samej grze prezentowało JBB, to R1 SQUAD skutecznie neutralizował ataki rywala, utrzymując wynik remisowy niemal do samej końcówki. Ostatecznie o trzech punktach zadecydował jeden cios. JBB, grające z determinacją godną mistrza, zadało decydujące uderzenie w ostatnich fragmentach meczu, wygrywając 3:2. Kluczową postacią, która pociągała za sznurki w szeregach zwycięzców, był Daniel Glinkau – jego wpływ na ofensywę i kreowanie sytuacji w decydujących momentach okazał się bezcenny. Te trzy punkty mogą okazać się kluczowe w kontekście walki o tytuł, pozwalając JBB utrzymać dwupunktową przewagę nad grupą pościgową.
Chwilę później byliśmy świadkami meczu o dwóch, skrajnie różnych obliczach. Sparta Toruń mierzyła się z mistrzem, Bartistem Toruń. Pierwsza połowa wprawiła obserwatorów w osłupienie – to Sparta nie tylko prowadziła, ale wyglądała na zespół piłkarsko lepszy, stwarzając sobie mnóstwo sytuacji podbramkowych. Jedynie dobra postawa Dawida Kraśniewskiego w bramce Bartistu uchroniła mistrzów przed stratą większej liczby goli. Po zmianie stron obraz gry uległ jednak diametralnej zmianie. Bartist, świadomy stawki i zagrożenia, wrzucił “wyższy bieg”, dominując zmęczonego rywala. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem faworytów 11:5. Sparta może czuć niedosyt po świetnej pierwszej części, ale na pocieszenie pozostaje fakt, że uniknęli blamażu z pierwszej rundy (0:20), pokazując ogromny postęp.
W cieniu walki o medale rozgrywał się dramat AZS UMK Toruń. Kryzys Akademików pogłębia się z każdym tygodniem, a statystyki są nieubłagane – od momentu, gdy w kadrze zabrakło Kierana, zespół nie wygrał ani jednego spotkania. W starciu z Jakubskim Toruń wydawało się, że przełamanie jest na wyciągnięcie ręki. AZS prowadził i kontrolował przebieg meczu, jednak końcówka należała do rywali. Jakubskie, dysponujące szeroką ławką rezerwowych i zachowujące więcej sił, zagrało do końca, odwracając losy spotkania i wygrywając 6:4. Porażka ta zepchnęła AZS na przedostatnie miejsce w tabeli, podczas gdy Jakubskie dzięki determinacji awansowało na bezpieczną, piątą lokatę.
Kolejkę zamknęło starcie, które miało być formalnością, a okazało się ciężką przeprawą dla wicelidera. RKS Huwdu mierzyło się z zamykającym tabelę Wygrywaj albo Giń. WaG zagrało bardzo mądrze taktycznie i gdyby urwali w tym meczu punkty, nie byłoby to dziełem przypadku. Huwdu wyszarpało jednak zwycięstwo 7:5, głównie dzięki geniuszowi jednego człowieka. Aleksander Bednarczyk zagrał to do czego nas przyzwyczaił – kompletne zawody, zdobywając aż 5 bramek i śrubując swój niesamowity rekord do 34 trafień w sezonie. To zwycięstwo utrzymuje Huwdu w grze o tytuł, ale przed zbliżającym się “meczem sezonu” z JBB Toruń w następnej kolejce, wicelider musi wyciągnąć wnioski, bo taka gra za tydzień może nie wystarczyć do detronizacji lidera.



