Rywal RHC, synonim waleczności

Niektóre drużyny, aby zdobyć sympatię kibiców, potrzebują lat. Budują swoją markę powoli, krok po kroku, niczym dom wznoszony z cegieł cierpliwości i doświadczenia. A mimo to – nie zawsze im się udaje. Są jednak takie zespoły, które wchodzą do gry z przytupem i od razu zmuszają wszystkich, by spojrzeć w ich stronę. Zespoły, które nie tylko prezentują widowiskowy futbol, ale przede wszystkim budują prawdziwe więzi między ludźmi.

Rywal RHC jest właśnie takim fenomenem. Drużyną, która w krótkim czasie wyrosła na stały element pejzażu toruńskiego futbolu amatorskiego. Nie przyszli tu „na chwilę”, by sprawdzić się w niższej lidze. Przyszli, by zostać. I zostali – konsekwentnie przechodząc przez kolejne szczeble rozgrywek, aż wreszcie znaleźli się tam, gdzie rywalizują tylko najlepsi. Gdyby w tej lidze rozdawano medale nie tylko za gole, punkty i tytuły, ale także za charakter, oddanie i pasję, to zespół Samuela Gralewskiego miałby całą gablotę trofeów. To drużyna, która na boisku zostawia serce, a poza nim – pokazuje, że piłka to coś więcej niż wynik na tablicy.

Samuel Gralewski – kapitan, lider i pomysłodawca całego projektu – jest człowiekiem, którego determinacja i wizja pozwoliły tej ekipie urosnąć w siłę. Zapytałem go, jak narodziła się idea Rywala RHC i co sprawiło, że w tak krótkim czasie stali się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów w toruńskiej piłce amatorskiej.

„Byliśmy grupką kumpli która regularnie od kilku lat spotykała się pokopać raz w tygodniu i tak powoli zaczął kiełkować pomysł dołączenia do zorganizowanych rozgrywek. W związku z tym że część z nas pracuje w jednej firmie to problem sponsora mieliśmy z głowy. Wystarczyły chęci nasze oraz naszego głównego sponsora firmy Rywal RHC.”

Znajomości z cotygodniowych gier szybko przerodziły się w coś większego niż zwykła piątkowa zabawa. Naturalnym krokiem była decyzja: spróbować sił w prawdziwych rozgrywkach i poczuć smak rywalizacji o coś więcej niż kolejna bramka na treningowej gierce. Tak narodził się Rywal RHC – drużyna, w której od pierwszego meczu wyczuwa się wyjątkową, niemal rodzinną atmosferę. Patrząc na ich zaangażowanie trudno mieć wątpliwości – większość zawodników żyje tym, co czeka ich w weekend. Dla nich mecz to nie jest punkt w terminarzu, to wydarzenie, do którego przygotowują się z pasją i energią. I właśnie ta pasja – tak widoczna w każdym spotkaniu – zaczęła przekładać się na sukcesy sportowe.

Jako wieloletni obserwator toruńskiego futbolu sześcioosobowego mogę powiedzieć jedno: ciężko nie trzymać kciuków za Rywala RHC. To drużyna, którą chce się oglądać – nie tylko dla wyniku, ale dla emocji, jakie zostawiają po sobie na murawie.

„Od samego początku głównym założeniem była dobra zabawa i atmosfera. Śmiało można powiedzieć, że do tej pory to nam się udaje. Skład praktycznie zmienia się kosmetycznie. Oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia dlatego staramy się coraz profesjonalnie podchodzić do zmagań ligowych. Wielu z nas spędza razem czas poza boiskiem i to tez buduje ducha drużyny.”

Zmiany w składzie Rywala RHC od początku istnienia miały charakter raczej kosmetyczny. Trzon drużyny od lat opiera się na zawodnikach obecnych od pierwszego gwizdka, a nowe nazwiska pojawiają się stopniowo, w przemyślany sposób. Dobrym przykładem jest dołączenie do zespołu Norberta Kadukowskiego – syna Roberta – czy także wejście do drużyny Adriana i Dominika Studzińskich, kontynuujących tradycję swojego ojca, Piotra. To łączenie pokoleń stało się jednym z fundamentów sukcesu Rywala. Rodzinne więzi, wspólna praca, a często także wspólne spędzanie czasu poza boiskiem, tworzą unikatowy klimat. Zespół funkcjonuje jak dobrze naoliwiona maszyna, ale jednocześnie – jak rodzina, w której każdy zna swoje miejsce i rolę. To właśnie ta mieszanka futbolowej pasji i codziennej bliskości napędza ich do kolejnych zwycięstw.

„Do tej pory udaje się utrzymać wspólną radość z gry. Zawsze powtarzamy sobie że jeśli każdy da z siebie 100% to nie ważne jaki będzie wynik, nikt do nikogo nie może mieć pretensji. Jak widać to wychodzi a wyniki przychodzą same. Są takie spotkania kiedy trzeba sobie powiedzieć kilka gorzkich słów ale to zdarza się stosunkowo rzadko.”

Rzadko zdarzało mi się być świadkiem, by po meczu Rywala RHC można było powiedzieć, że podeszli do spotkania z nonszalancją czy brakiem determinacji. To drużyna, która niezależnie od rywala i stawki, zawsze wychodzi na boisko z pełnym zaangażowaniem. W ich grze widać koncentrację, pasję i sportową odpowiedzialność – od pierwszej do ostatniej minuty.

„Oczywiście ogromny nacisk kładziemy na wspólne treningi oraz sparingi. W trakcie sezonu głównie skupiamy się na sparingach żeby trzymać rytm meczowy. Natomiast przerwy między sezonami zostawiamy na treningi i szlifowanie naszych słabych punktów. Praktycznie cały rok spędzamy na orliku, oczywiście jak pogoda pozwoli. Zdarzało się że trenowaliśmy w śniegu, ciężko nam wytrzymać bez piłki.”

Sama atmosfera, choć bezcenna, nie zawsze wystarczy, by robić wyniki. W przypadku Rywala RHC o sile drużyny decyduje połączenie wyjątkowego klimatu z ciężką, systematyczną pracą. Zespół nie ogranicza się do weekendowych spotkań – w tygodniu regularnie trenują, szlifując formę i schematy gry. Ogromną rolę odgrywa tu bramkarz – Jędrzej Woźniak. To nie tylko pewny punkt między słupkami, ale także prawdziwy lider z tyłu, który swoim doświadczeniem i głośnymi wskazówkami prowadzi kolegów przez mecz. Każdy, kto choć raz oglądał Rywala w akcji, wie, że Woźniak praktycznie nie milknie – cały czas koryguje ustawienie, motywuje i podpowiada. To właśnie te detale sprawiają, że drużyna funkcjonuje jak jeden organizm. Jego obecność to nie tylko gwarancja bezpieczeństwa w bramce, ale i dodatkowa energia, która napędza resztę zespołu.

„W związku z naszym debiutanckim sezonem w pierwszej lidze naszym celem jest grupa centralna i spokojnie utrzymanie się w środkowej części tabeli. Oczywiście jak będzie, to sezon zweryfikuje ale jesteśmy pozytywnie nastawieni i chcemy w każdym meczu zostawić na boisku wszystko co mamy. Zawsze gdzieś tam z tyłu głowy pojawia się myśl o wyjeździe na ogólnopolski turniej żeby się sprawdzić na tle innych drużyn. Mam nadzieję że na to też przyjdzie czas.”

Gra wśród najlepszych w Toruniu to wyzwanie, które wymaga charakteru, ale daje też bezcenne doświadczenie – doświadczenie, które w przyszłości musi zaprocentować. Rywal RHC rozpoczął sezon od dwóch remisów i porażki, jednak suche wyniki nie oddają w pełni tego, co działo się na boisku. Bo jak to w przypadku ekipy Samuela Gralewskiego bywa – każde z tych spotkań było zacięte, pełne emocji i trzymające w napięciu do ostatnich minut.

Podziały punktów z Galacticos i Nexler Team można uznać za sprawiedliwe. Ale to, co wydarzyło się w starciu z Bartistem, pokazało prawdziwą wartość Rywala. Na kilka minut przed końcem prowadzili z aktualnym mistrzem Torunia. Ostatecznie zabrakło chłodnej głowy i mecz zakończył się porażką 3:4, lecz sam fakt, że potrafili grać jak równy z równym z najlepszymi w Polsce, działa jak paliwo na dalszą część sezonu. Bo jeśli jesteś w stanie postawić się mistrzom, to tak naprawdę stać cię na wszystko.

I tego właśnie można życzyć drużynie Gralewskiego. Tym bardziej, że sam kapitan jest ucieleśnieniem opinii, jakie krążą o jego zespole. Zawsze pogodny, otwarty, kontaktowy, gotowy do współpracy – to człowiek, który nie przechodzi obojętnie obok żadnej sytuacji. Tacy ludzie tworzą klimat amatorskiego futbolu i sprawiają, że chce się w nim uczestniczyć. Oby takich postaci na toruńskich boiskach było jak najwięcej.

„W Lidze Toruńskiej jesteśmy zaskoczeni bardzo profesjonalną organizacją i aktywnością w social mediach. Między innymi to nas zmotywowało do stworzenia naszych profili na Facebooku i Instagramie. Chcemy żeby było coraz głośniej o naszym zespole! Mamy jeszcze kilka fajnych pomysłów. Toruń jest głodny amatorskiej piłki co widać po ilości zespołów w lidze dlatego drużyny zasługują na dobrą organizację. Wspólnie tworzymy bardzo fajną społeczność.”

Na koniec niech wybrzmią słowa Samuela:

„Korzystając z okazji chciałbym podziękować wszystkim zawodnikom z drużyny, którzy mieli i nadal mają wkład w większe lub mniejsze sukcesy drużyny. Zaczynając od naszego bramkarza Jędrzeja, który prowadzi nasze treningi i dzieli się swoją wiedzą poprzez drugiego bramkarza Piotra, który nas ratuje w trudnych sytuacjach, kierownika, skarbnika, naszego Social Media Managera i oczywiście resztę chłopaków którzy zawsze są chętni pomóc. To dzięki wspólnej pracy tworzymy drużynę RYWAL RHC!!!

Leave a Reply