Beniaminkowie pod lupą. Kto może namieszać w nowym sezonie?
ALBATROS CODEX44
Niewątpliwie największy comeback do Ligi Toruńskiej stanowi powrót Albatrosa – tym razem pod nazwą Albatros Codex44. Drużyna Patryka Sutkowskiego otrzymała od organizatorów „dziką kartę” i rozpocznie swoje zmagania na trzecim poziomie rozgrywkowym, gdzie z miejsca stanie się jednym z faworytów do awansu (pod warunkiem, że frekwencja na meczach będzie lepsza niż podczas ostatniej przygody). Kapitanowi drużyny udało się zgromadzić skład, który jeszcze niedawno rywalizował na najwyższym poziomie rozgrywkowym, oraz wzmocnić go kilkoma mocnymi nazwiskami. Z JBB Toruń przyszedł Michał Rafiński, który dobrze zna zespół i ma doświadczenie z najwyższego poziomu rozgrywkowego. Kolejnym ważnym powrotem jest przyjście Patryka Stankiewicza, który ostatnio występował w drużynie Zakola Golub-Dobrzyń. Najciekawszym ruchem wydaje się być jednak sprowadzenie jednego z najbardziej doświadczonych zawodników toruńskiej piłki amatorskiej – Albatros Codex44 zasilił bowiem Bartosz Goszka, który w przeszłości reprezentował m.in. barwy takich potęg jak Jakubskie czy Havana.
ABCREATES DINAMO PODGÓRZ
Ligowych rywali drużyny ABCREATES Dinamo Podgórz może czekać ciężka przeprawa. Wszak 5. Liga kojarzy się z zespołami mało doświadczonymi, stawiającymi pierwsze kroki, lub ekipami, których jakość piłkarska nie pozwala piąć się wyżej. W tym przypadku nic bardziej mylnego. Dinamo to bowiem nowa drużyna tylko w teorii. W praktyce jest to reaktywacja projektu, który swego czasu był dobrze znany w toruńskiej piłce sześcioosobowej. Zawodnicy tej ekipy sami podkreślają, że ich ambicje są wysokie i sięgają dużo wyżej niż piątoligowe zmagania. Potwierdzeniem tych twierdzeń są postaci, które swoją twarzą reklamują drużynę. W składzie teamu z Podgórza znajdziemy między innymi Łukasza Biernata i Jakuba Tomczaka (którzy w zeszłym sezonie z powodzeniem rywalizowali na boiskach 1. Ligi w barwach Rywala RHC) oraz Michała Braszkiewicza (z Młodymi Emerytami Nordgips stanął na pudle 2. Ligi). ABCREATES Dinamo Podgórz z pewnością jest jednym z faworytów do wygrania ligi 5A i awansu na wyższy szczebel rozgrywek. Zwłaszcza że w głowie włodarzy drużyny jawi się ambitny plan na przyszłość: kolejne transfery i pokazanie w przyszłości drużyny na scenie ogólnopolskiej.
LEGION NIESZAWKA
W swoich zmaganiach Dinamo spotka m.in. innego beniaminka – Legion Nieszawka. Do tej pory Nieszawka w Lidze Toruńskiej kojarzyła się głównie z drużyną Gladiatora. Teraz na toruńską scenę wchodzi nowy gracz. Młody, ambitny zespół, w którym tylko dwóch zawodników ukończyło 20. rok życia. Obowiązkami prowadzenia drużyny dzielą się Michał Brzykcy i Szymon Chilarecki, a najciekawszym piłkarsko nazwiskiem wydaje się być Maciej Kwiatkowski, który ma na swoim koncie kilka dobrych występów w ramach toruńskich rozgrywek (6 występów, 3 gole, 3 asysty, 1 MVP). Mimo że w składzie Legionu występować będzie dwóch byłych graczy innej nieszawskiej drużyny, należy podkreślić, że ekipa ta debiutuje jako osobny twór i nie jest kontynuacją Gladiatora Nieszawka.
SPORTOWE KONIUCHY
Sportowe Koniuchy to ekipa pasjonatów, dla których granie w futbol jest połączeniem sportowej rywalizacji z miłym spędzaniem wolnego czasu w gronie przyjaciół. Z zamiarem dołączenia do rozgrywek nosili się od dłuższego czasu, aż w końcu nadszedł ten właściwy moment. Rywale, którzy podejdą do meczu z tą ekipą mało skoncentrowani, mogą się zdziwić – w drużynie bowiem nie brakuje silnych charakterów i ambitnych osób. Większość ekipy trenuje na co dzień boks, a jak wiadomo, ten sport kształtuje charakter jak niewiele innych. Argumentów piłkarskich również nie brakuje – do drużyny dołączyło kilku zawodników ogranych na toruńskich boiskach, między innymi Szymon Paczkowski i Konrad Kozłowski – byli zawodnicy drużyny Nexler-Autoshield.
COBRA TORUŃ
Jednym z przeciwników walecznej ekipy z Koniuchów będzie drużyna Cobra Toruń. Przyglądając się dokładniej tej drużynie, należy stwierdzić, że groźna będzie nie tylko z nazwy. Trzon piątoligowca stanowią bowiem zawodnicy reprezentujący w poprzednim sezonie silną ekipę Rywala RHC – Kacper Figurski, Filip Figurski, Sebastian Skręta oraz Wiktor Grabowski. Po dłuższej przerwie do piłki wracają również zawodnicy reprezentujący Rywala we wcześniejszych latach – Patryk Wesołowski i Daniel Sobczak. Włodarze klubu awizują do gry jeszcze jednego zawodnika, który w historii toruńskich rozgrywek potrafił mocno błyszczeć. Kto to będzie? Dowiemy się już niebawem. Jedno jest natomiast pewne – z taką kadrą Cobra Toruń z miejsca staje się jednym z faworytów ligi 5B.
FC OIB HUSARIA
Trzecim beniaminkiem w lidze 5B jest drużyna o dumnej nazwie FC OIB Husaria. Drużyna złożona głównie z zawodników, którzy mają 16 i 17 lat, powinna być świeżym powiewem na rynku toruńskiej piłki amatorskiej. Jedynym doświadczonym zawodnikiem w zespole pozostaje Marcin Bania. Kolorytu ekipie dodaje bardzo ciekawie prowadzony profil na Instagramie, gdzie post po poście mamy okazję dokładnie poznawać każdego z zawodników. Jeżeli poziom sportowy dorówna temu z social mediów, to Liga Toruńska zyska kolejną wartość dodaną w postaci ciekawej drużyny.
Autor tekstu: Bartosz Przyłuski
KS SKARPA TORUŃ
Nieczęsto zdarza się, aby nowo powstały zespół podchodził do swojej przygody z Ligą Toruńską bez większych obaw. KS Skarpa Toruń od początku daje jednak do zrozumienia, że nie zamierza traktować swoich występów wyłącznie jako okazji do spotkania ze znajomymi. Choć Krzysztof Gessek wciąż trzyma nas w niepewności, jeśli chodzi o pełną kadrę zespołu, kilka rzeczy już wiemy.
Skarpa to przede wszystkim zlepek znajomych, którzy od dłuższego czasu wspólnie kopią piłkę i postanowili dodać do tego nieco rywalizacji oraz adrenaliny. Liga Toruńska ma być dla nich ciekawym doświadczeniem, a głównym celem pozostaje dobra zabawa. Nie oznacza to jednak braku ambicji, bowiem awans z pewnością będzie czymś, co ekipa przyjmie z dużą satysfakcją. Czego można spodziewać się po Skarpie? Sami zawodnicy nie kreują się na grupę ukrytych talentów, ale z drugiej strony trudno nazwać ich ludźmi z ulicy, którzy pierwszy raz widzą piłkę. Doświadczenie wyniesione z osiedlowych spotkań (podobno kilku zawodników ma swoją przeszłość w klubach, ale to stare dzieje) powinno pozwolić im odnaleźć się w ligowej rzeczywistości. Plan minimum to rzekome czwarte miejsce, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. KS Skarpa Toruń na tę chwilę pozostaje sporą niewiadomą.
FC ZJEDNOCZENI TORUŃ
Nowy projekt Kacpra Rybackiego nie tylko można, ale wręcz trzeba określać w samych superlatywach. Nie będzie hiperbolą nazwanie FC Zjednoczonych Toruń jednym z głównych, a być może nawet samodzielnym faworytem do złota w sezonie Jesień 2026. Ambicje są ogromne, a skład tylko je potwierdza. Trzon zespołu stanowią zawodnicy z byłego już Bartistu Toruń, na czele z kapitanem Kacprem Rybackim, Bartkiem Olkowskim czy Łukaszem Sikorskim. Po kontuzji wraca również Patryk Piotrowski. Do nich dołączyły natomiast mocne nazwiska z regionu. Marcin Tokarski, Kacper Wołos czy Daniel Glinkau to tylko część zawodników, którzy zasilili nowy projekt. Prawdą jest, że można byłoby wymienić niemal cały skład, a każdy byłby wartością dodatnią. Czego jednak innego spodziewać się po ekipie, która od samego początku mierzy tak wysoko?
Na papierze FC Zjednoczeni Toruń mogą śmiało wpasować się w buty pozostawione przez poprzedniego hegemona toruńskich orlików. Jest ogromne doświadczenie, są umiejętności indywidualne stojące na najwyższym poziomie, a przede wszystkim jest jakość praktycznie na każdej pozycji. Taki zestaw nazwisk może być przepisem na złoto. Największe pytanie brzmi jednak: czy wszystkie te elementy zagrają razem? Liga Toruńska potrafi napisać niezwykłe scenariusze (i artykuły). Nawet najmocniejsze indywidualności muszą stworzyć dobrze funkcjonujący kolektyw, a o tym przekonamy się w pierwszych kolejkach sezonu.
MIESZANKA WYBUCHOWA JKB
Jeśli połączyć fakt, że zespół Mieszanka Wybuchowa JKB opiera się na bardzo doświadczonych zawodnikach i wystartuje od samego dołu rozgrywek, trudno o bardziej trafną nazwę. Piotr Dembiński, Tomasz Zieliński, Maciej Dudek czy Sylwester Gęgotek to zawodnicy, których nikomu śledzącemu toruńskie orliki przedstawiać nie trzeba. A to przecież tylko część nazwisk, które znalazły się w składzie. Lata lecą, formę pamięta się czasem lepiej niż rzeczywistość, ale Mieszanka Wybuchowa JKB zadbała również o młodszy pierwiastek. W kadrze nie brakuje zawodników, którzy na kategorię oldbojów musieliby poczekać jeszcze przynajmniej kilkanaście lat. To właśnie połączenie doświadczenia z młodością może okazać się największym atutem zespołu.
Założenia są jednak bardzo proste. Chodzi przede wszystkim o to, żeby znów spotkać się ze znajomymi na boisku, trochę pobiegać, pokopać piłkę i poczuć frajdę z gry przypominającą czasy największej świetności. Jeśli przy okazji uda się coś wygrać, satysfakcja będzie oczywiście jeszcze większa. Trudno jednak zakładać, że przy takich nazwiskach zwycięstwa będą dla nich szczególnie skomplikowanym zadaniem. Mieszanka Wybuchowa JKB to zespół, którego potencjału właściwie nie sposób jednoznacznie określić. Z jednej strony doświadczenie i nazwiska, które złotymi zgłoskami zapisały się w historii toruńskiego futbolu, z drugiej brak konkretnych deklaracji i podejście nastawione przede wszystkim na dobrą zabawę. Co z tego wybuchnie? Kapitan Damian Centkowski przygotował naprawdę ciekawy eksperyment.
MASSAKRA UNITED
Massakra United swoją przygodę z Ligą Toruńską rozpocznie od najniższej ligi, trafiając do grupy, która na pierwszy rzut oka może wydawać się nieco łatwiejsza od równoległej „5A”. W najniższych ligach, jak to jednak zwykle bywa, kalejdoskop wydarzeń może nam przynieść sporo niespodzianek, ale Massakra United jeszcze sama nie wie do końca, jakie są jej założenia przedsezonowe. W kuluarach mówi się, że zespół liczy na chociaż jeden komplet oczek. Pod względem sportowym trudno natomiast wyciągać daleko idące wnioski. Luźna atmosfera i dobrze spędzony czas z kumplami to jedna z dewiz tego zespołu. Doświadczenie zebrane na Copernicadzie czy w lidze SLPP na UMK mówi nam, że ta ekipa ma już jakieś zgranie. Toruńskie orliki zweryfikują, na jakim poziomie to wszystko stoi. O zespole warto wspomnieć również w kontekście jego aktywności poza boiskiem. Średnia wieku w zespole to 18–19 lat, co tłumaczy tę działalność. Ekipa bardzo sprawnie działa w social mediach, dzięki czemu już przed pierwszym gwizdkiem można było nieco lepiej poznać jej charakter i podejście do rywalizacji. W czasach, gdy liga żyje nie tylko w trakcie meczów, ale również w Internecie, jest to niewątpliwie spory atut.
WYBITNIE PRZECIĘTNI
Nazwa zobowiązuje, choć w przypadku Wybitnie Przeciętnych trudno na ten moment jednoznacznie określić, gdzie dokładnie znajduje się sufit tej ekipy. Zespół prowadzony przez Krystiana Kurkiewicza i Ksawerego Iżemskiego rozpoczyna swoją przygodę z Ligą Toruńską od najniższego szczebla, a jego kadrę stanowi przede wszystkim ekipa znajomych, która postanowiła sprawdzić się w nieco bardziej regularnej rywalizacji. Choć zawodnicy sami nie wyznaczają sobie konkretnego celu na sezon, nie oznacza to bynajmniej braku ambicji. Piąta liga, jak wiadomo, potrafi być sporą zagadką i przed startem trudno przewidzieć, kto okaże się jej czarnym koniem. Zdążyliśmy się już dowiedzieć, że nawet jeśli wynik nie będzie układał się po ich myśli, Wybitnie Przeciętni nie zamierzają odpuszczać. Walka do końca ma być jednym z fundamentów tego zespołu.
Warto również wspomnieć o korzeniach ekipy. W składzie znajdziemy zawodników związanych wcześniej z zespołami Noname oraz Bactotech, które miały już okazję pojawiać się na toruńskich orlikach. Nie jest to więc całkowicie nowa grupa ludzi, którzy dopiero uczą się wspólnego grania. Pewne doświadczenie i znajomość ligowych realiów już są, pytanie tylko, ile uda się z tego wyciągnąć.
NAPRZÓD HARCERSKA
Po kilku latach przerwy na toruńskie orliki wraca marka, której wielbicielom lokalnych rozgrywek przedstawiać specjalnie nie trzeba. Naprzód Harcerska ma za sobą bogatą historię występów w poprzednich edycjach rozgrywek, a teraz postanawia napisać kolejny rozdział swojej historii. Tym razem w składzie, który łączy doświadczenie z bardzo dobrą znajomością boiska i przede wszystkim siebie nawzajem. Kapitan Mateusz Urbański z pewnością będzie jednym z liderów zespołu. Liczby mówią zresztą same za siebie, bowiem 45 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej w zaledwie 30 meczach na poziomie 1. Ligi to dorobek, obok którego trudno przejść obojętnie. To właśnie od jego dyspozycji oraz pozostałych liderów w dużej mierze zależeć będzie, jak Naprzód Harcerska poradzi sobie po powrocie do rywalizacji.
Trzon zespołu stanowią kumple znający się jeszcze od dziecka, którzy w przeszłości reprezentowali już barwy Naprzodu. Do nich dołączyło kilka uzupełnień, lecz, co istotne, nikt nie jest tutaj dla nikogo anonimowy. Zgranie, znajomość charakterów i wspólna historia mogą być jednymi z największych atutów tej ekipy. Podejście jest pozytywne: dobra zabawa, wspólne granie i przede wszystkim brak niepotrzebnej presji. Ambicji jednak również nie brakuje, a celem śmiało można nazwać zawieszenie krążków na szyi podczas gali. Powrót po latach z takim założeniem brzmi całkiem konkretnie i z dużą nadzieją czekamy na pierwsze występy po przerwie.
RKS SHOW UNITED
RKS Show United przystępuje do sezonu z kadrą, która na ten moment liczy zaledwie 12 zawodników. Nie jest jednak wykluczone, że lista ta jeszcze się powiększy, a przy wąskiej kadrze każdy dodatkowy zawodnik może okazać się na wagę złota. Kapitan Filip Błaszkiewicz ma jednak w swoich szeregach kilka ciekawych nazwisk, które powinny nadać zespołowi odpowiednią strukturę. Jednym z nich jest Łukasz Pacholec, mający odpowiadać przede wszystkim za zadania defensywne, podczas gdy za ofensywę mają być odpowiedzialni między innymi Daniel Śliwka i Krzysztof Borkowski. Widać więc, że w RKS Show United poszczególni zawodnicy mają swoje role, a odpowiedni podział obowiązków może być szczególnie istotny przy tak niewielkiej liczbie graczy.
Ekipa regularnie zbiera doświadczenie i zgrywa się podczas cotygodniowych „giercowni” na kowalewskim orliku. W podobnym składzie RKS Show United wystąpiło również na turnieju w Grzywnie. Trzon zespołu ma zresztą na koncie zwycięstwo w turnieju sołeckim w gminie Kowalewo Pomorskie, więc trudno powiedzieć, że są to ludzie, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z piłką. Teraz jednak przyjdzie czas na znacznie bardziej regularną rywalizację. Wąska kadra, określone role i coraz większe zgranie mogą być ich atutami, ale Liga Toruńska szybko zweryfikuje, czy 12 zawodników wystarczy, by skutecznie rywalizować przez cały sezon.
Autor tekstu: Patryk Sutkowski