1. Liga: RKS i JBB na czele, Bartist powalczy o brąz
Festiwal strzelecki i powrót do gry o najwyższe cele zafundowali nam zawodnicy MTL Group / R1 SQUAD, którzy bezlitośnie wykorzystali kadrowe problemy Jakubskiego Toruń, wygrywając aż 13:3. Jakubskie, zmagające się z bardzo wąską ławką rezerwowych, miało siły jedynie na to, by przez pierwsze minuty dotrzymywać kroku i narzucać równe tempo. Gdy z czasem tlenu zaczęło brakować, R1 wrzuciło wyższy bieg, całkowicie odskakując rywalom. Ten triumf pozwala R1 SQUAD (21 punktów) wciąż realnie myśleć o ligowym podium. Zadanie nie będzie jednak łatwe, bo choć w 13. kolejce zagrają z szóstą Spartą, to w wielkim finale sezonu czeka ich niezwykle trudne starcie z liderem, RKS Huwdu.
A skoro o czołówce mowa, to w najważniejszym mecze wkeenedu było starcie gigantów. W szlagierze tej serii gier JBB Toruń po niesamowicie zaciętej walce i istnym dreszczowcu pokonało obrońców tytułu, Bartist Toruń 6:5. Spotkanie to absolutnie nie zawiodło oczekiwań i trzymało w napięciu do ostatnich sekund. Bartist z całych sił dążył do obrony mistrzostwa, kreując sobie mnóstwo klarownych okazji strzeleckich, jednak tego dnia w bramce JBB dobrze spiywał się Michał Kosiński. Golkiper, który musiał wejść w ogromne buty Kevina Kollara, stał się prawdziwą ostoją swojego zespołu, a jego fenomenalne interwencje w kluczowych momentach doprowadzały rywali do frustracji. Z kolei w polu niepodzielnie brylował Paweł Skowron. Rozegrał zawody absolutnie kompletne – kreował grę, świetnie pracował w destrukcji, a swoją tytaniczną pracę przypieczętował zdobyciem aż trzech bramek, stając się głównym architektem tego triumfu. To zwycięstwo ma kolosalne znaczenie dla układu sił – JBB (25 punktów) pozostaje w grze o złoto, tracąc do pierwszego miejsca zaledwie jedno “oczko”. Dla Bartistu (22 punkty) ta porażka oznacza natomiast pożegnanie z autostradą do mistrzostwa i konieczność obrony brązowego medalu przed rozpędzonym R1 SQUAD.
Fotel lidera utrzymało RKS Huwdu (26 punktów), wygrywając z AZS UMK Toruń 5:3, choć samo spotkanie absolutnie nie układało się po ich myśli. Akademicy stawili się na parkiecie w najmocniejszym od dawna zestawieniu i postawili bardzo twarde warunki. To starcie zapisało się jednak w historii ligi ze względu na kartki. Najpierw czerwoną kartkę obejrzał nominalny golkiper AZS-u, a w drugiej połowie z parkietu wyrzucony został również zawodnik z pola, który go zastąpił między słupkami! Mimo gry aż trzema różnymi bramkarzami w trakcie jednego meczu, AZS miał swoje szanse i śmiało mógł ugrać choćby punkt, jednak pudłował w kluczowych momentach. Z kolei po drugiej stronie parkietu po raz kolejny fenomenalnie spisywał się Alan Gierlikowski, który swoimi interwencjami oraz dwiema bramkami utrzymał RKS na powierzchni.
Ta niewykorzystana szansa Akademików (10 punktów) ma dla nich katastrofalne skutki w kontekście walki o ligowy byt. Zamykający stawkę zespół Wygrywaj albo Giń wygrał bowiem swój mecz ze Spartą Toruń 5:3. Było to spotkanie pełne otwartej gry i wymiany ciosów, w którym to WaG zachowało znacznie więcej zimnej krwi. Ta wygrana sprawia, że dystans między ostatnim WaG (9 punktów) a przedostatnim AZS stopniał do zaledwie jednego punktu!
Analizując układ par na dwie ostatnie kolejki (13. i 14.), czeka nas finisz rodem z najlepszego dreszczowca. W walce o mistrzostwo RKS Huwdu zmierzy się z Jakubskim, a następnie z walczącym o medale R1 SQUAD. Z kolei depczące im po piętach JBB zagra z WaG oraz ze Spartą. Złoto rozstrzygnie się zatem rzutem na taśmę. Emocje czekają równiż na samym dnie tabeli. Wszystko wskazuje na to, że jeśli status quo utrzyma się po 13. kolejce, zaplanowane na sam koniec sezonu bezpośrednie starcie AZS UMK Toruń z Wygrywaj albo Giń w 14. kolejce będzie meczem o życie i pozostanie w 1. Lidze!



