4. Liga: Neumann bohaterem Black Bulls, Al-Hali’Ali traci pierwsze punkty

Siódma kolejka halowej 4. ligi dostarczyła ogromnych emocji i kilku wyników, które mocno wpłynęły na układ tabeli. Były powroty z daleka, pierwsza strata punktów lidera, przełamania oraz mecze, w których o losach spotkania decydowały detale i koncentracja w końcówkach.

Black Bulls Toruń idą za ciosem i notują drugie zwycięstwo z rzędu, pokonując FC Golden Six 2:1. Początek spotkania należał do Goldenów, którzy objęli prowadzenie, a do tego momentu znakomicie między słupkami spisywał się Przemysław Suchecki. Z biegiem czasu Black Bulls zaczęli jednak coraz śmielej atakować, a bohaterem końcówki został Filip Neumann. Dwie bramki zdobyte w decydujących minutach zapewniły Bulls’om komplet punktów i potwierdziły, że drużyna złapała właściwy rytm. W środku tabeli robi się coraz ciaśniej.

Prawdziwym hitem kolejki było starcie Al-Hali’Ali ze Spartą Toruń II, zakończone remisem 6:6. Początek należał do lidera, który szybko zadał trzy ciosy i wyszedł na prowadzenie 3:1. Sparta nie zamierzała się jednak poddawać i zaczęła systematycznie odrabiać straty, a po trafieniach Adama Gutkowskiego wysunęła się nawet na wyraźne prowadzenie. Gdy wydawało się, że sensacja i pierwsza porażka Al-Hali’Ali są coraz bliżej, Sparta straciła koncentrację w końcówce. Al-Hali ruszyło do ataku i dzięki bramkom Mateusza Kulińskiego doprowadziło do remisu. To pierwsza strata punktów lidera w tym sezonie. Sparta z kolei po dwóch porażkach wreszcie zapunktowała w starciu z dużo silniejszym rywalem, choć niedosyt pozostaje ogromny.

Remisem zakończyło się również spotkanie Priczi Papriczi z Broken Guys (3:3). Mecz był szybki i intensywny, a Priczi po pierwszej połowie prowadziło 2:0, kontrolując przebieg wydarzeń. W drugiej części Broken Guys zaczęli jednak grać coraz odważniej i z każdą minutą byli groźniejsi, ostatecznie odrabiając straty. W ich grze widoczny był brak Marcina Maliszewskiego, pauzującego po czerwonej kartce z poprzedniego meczu, co momentami wpływało na organizację zespołu.

Wysokie zwycięstwo odnieśli zawodnicy UKS Kraken, którzy rozbili Relax Toruń aż 6:0. Relax przystąpił do spotkania poważnie osłabiony, bez takich graczy jak Paweł Piernik, Jarosław Laska czy Mateusz Wróblewski. Kraken pierwszy cios zadał w 8. minucie po trafieniu Wiktora Brzezińskiego. Jeszcze w pierwszej połowie Relax dodatkowo stracił Brayana Szpejnę, który obejrzał czerwoną kartkę po brutalnym faulu na Olafie Zakrzewskim. Między słupkami zastąpił go zawodnik z pola, Kacper Ksiądz, który mimo trudnej roli uchronił zespół przed wyższym wymiarem kary. Z minuty na minutę Kraken grał coraz lepiej i bezlitośnie wykorzystał osłabienie rywala. Na wyróżnienie zasługują cztery asysty Jonasza Czyża oraz trzy bramki i asysta Wiktora Brzezińskiego.

Bardzo ciekawe widowisko oglądaliśmy w meczu Feniksa Map z PAK Technikiem. Fenix po dziewięciu minutach prowadził już 3:0 i wydawało się, że sensacja wisi w powietrzu. PAK Technik nie złożył jednak broni i konsekwentnie zaczął odrabiać straty. Z biegiem czasu doświadczenie i szeroka kadra wicelidera zrobiły różnicę. W końcówce Fenix próbował jeszcze dotrzymać kroku rywalowi, ale ostatecznie PAK Technik wygrał 8:6, po raz kolejny potwierdzając swoją siłę ofensywną.

Na zakończenie kolejki Komturia Toruń była o krok od pierwszego zwycięstwa w sezonie w starciu z osłabioną NEUCĄ. Już przed meczem było widać braki kadrowe rywala, który musiał radzić sobie bez kilku kluczowych zawodników. Komturia zagrała odważnie i z wiarą w sukces, zdobywając w pierwszej połowie trzy bramki po trafieniach Karola Brzozowego i Marcina Kamińskiego. Bardzo dobrze spisywał się również bramkarz Jarosław Tebecio. Po przerwie NEUCA wróciła jednak do gry i między 42. a 48. minutą zdobyła trzy bramki, doprowadzając do remisu. Komturia była niezwykle blisko upragnionego przełamania, ale w końcówce zabrakło koncentracji.

Leave a Reply