3. Liga: Dominacja Opatrunków i ofensywny rollercoaster na zakończenie kolejki

Druga kolejka 3. Ligi halowej przyniosła jeszcze więcej bramek, wyraźne rozstrzygnięcia i jeden prawdziwy rollercoaster na zakończenie weekendu. Faworyci potwierdzili formę, pojawiły się pierwsze przełamania, a jeden zawodnik w sposób zdecydowany zdominował całą serię spotkań.

W meczu otwarcia Tormal Siemka Kebab pewnie pokonał Squadrę Azzurrę 6:2 i potwierdził, że po dwóch kolejkach zasłużenie znajduje się w czołówce tabeli. Choć ofensywa ponownie funkcjonowała bardzo dobrze, sporo uwagi zebrała również gra defensywna, a zwłaszcza postawa Łukasza Rychcika, który kilkoma znakomitymi interwencjami ratował zespół w trudniejszych momentach i trafił do drużyny tygodnia. MVP spotkania został Mateusz Marcinkowski, autor dwóch bramek, który w kluczowych fragmentach przejmował odpowiedzialność za grę Tormalu. Squadra tym razem nie była w stanie narzucić swojego tempa i musiała uznać wyższość bardziej doświadczonego rywala.

Drugie sobotnie starcie przyniosło ogromne emocje i sporą dawkę dramaturgii. Flexmet wygrał z Inside Park 3:2, mimo że przez część meczu musiał radzić sobie w osłabieniu po czerwonej kartce dla bramkarza Adama Konieczki. Między słupkami stanął Przemysław Łoboda i wywiązał się z tej roli bardzo solidnie, pomagając zespołowi dowieźć niezwykle cenne zwycięstwo. Flexmet pokazał charakter i odporność mentalną, zdobywając pierwsze punkty w sezonie, natomiast Inside Park po raz drugi schodził z parkietu minimalnie pokonany.

Najbardziej jednostronnym spotkaniem kolejki okazał się pojedynek TS Opatrunki/Pan Karp z FC Devils, zakończony efektownym zwycięstwem Opatrunków 11:3. Od pierwszych minut różnica jakości była widoczna, a absolutną postacią meczu – i całej kolejki – został Kacper Machałowski. Cztery zdobyte bramki i dwie asysty najlepiej oddają jego wpływ na grę zespołu, który momentami całkowicie dominował wydarzenia na parkiecie. Opatrunki wysłały mocny sygnał ligowej stawce, a Machałowski zasłużenie został wybrany MVP kolejki.

Niedzielne spotkanie Brzozy Toruńskiej z Beer Teamem było ofensywnym widowiskiem w najczystszej postaci. Akcja za akcję, bramka za bramkę i wymiana ciosów, która trzymała w napięciu do ostatnich sekund. Ostatecznie górą wyszedł Beer Team, wygrywając 9:8, a decydujące momenty należały do zespołu Jeremiego Zaremby, który zachował więcej zimnej krwi w końcówce. Brzoza po raz kolejny pokazała ogromny potencjał w ataku, ale znów zabrakło defensywnej stabilności, by zamknąć mecz na swoją korzyść.

Leave a Reply