1. Liga: Kosmiczny występ Huwdu i zmiana warty na szczycie
Na kolejkę przed końcem pierwszej rundy sezonu Bartist Toruń wskakuje na pierwsze miejsce. Tabela 1. Ligi spłaszczyła się jednak w sposób niespotykany – po szóstej serii gier sytuacja jest tak wyrównana, że lidera od zajmującej przedostatnie (siódme) miejsce Sparty dzielą raptem trzy punkty. W tym momencie o układzie sił wiemy tyle, co nic. Najbliższe mecze zwiastują ogromne emocje, ponieważ w obecnej sytuacji absolutnie każdy zespół z czołowej siódemki ma wciąż realne szanse, by powalczyć o podium.
Wydarzeniem, które skupiło na sobie uwagę całej ligi, był pojedynek na szczycie pomiędzy obrońcą tytułu, Bartist Toruń, a dotychczasowym liderem, AZS UMK Toruń. “Akademicy” przystąpili do rywalizacji poważnie osłabieni brakiem Kierana, co w starciu z tak wymagającym rywalem okazało się barierą nie do przejścia. Bartist wygrał pewnie 7:4, wracając na fotel lidera. Mecz ten uwypuklił jednak fundamentalną zależność w grze mistrzów: gdy na parkiecie pojawiają się tacy zawodnicy jak Rybacki, Andrzejewski czy Więckowski, zespół prezentuje jakość nieosiągalną dla reszty stawki. Bez nich gra Bartistu traci na blasku, co pokazały wcześniejsze wpadki. Otwartym pytaniem pozostaje, w jakich personaliach drużyna przystąpi do rundy rewanżowej – to właśnie stabilność składu, zadecyduje o tym, czy puchar pozostanie w ich rękach.
Podczas gdy mistrzowie walczyli o odzyskanie prymatu, RKS Huwdu zapisał się w historii ligi, zamieniając mecz z Jakubskim Toruń w jednostronną demonstrację siły. Wynik 18:2 mówi sam za siebie, ale to indywidualny wyczyn Aleksandra Bednarczyka przyćmił wszystko inne. Snajper RKS-u zdobył niewiarygodne 12 bramek, bezlitośnie punktując bezradnych i zepchniętych do głębokiej defensywy rywali. Jakubskie w tym starciu nie istniało i muszą szybko wyciągnąć wnioski bo w najbliższy weekend czeka ich starcie z Bartistem.
Zupełnie inny charakter miało spotkanie Sparty Toruń z R1 SQUAD, które dostarczyło emocji w najczystszej postaci. Kibice oglądali otwartą wymianę ciosów, w której obie drużyny postawiły na ofensywę, zapominając o kalkulacji. W tej dynamicznej strzelaninie więcej zimnej krwi zachowała Sparta, wygrywając 9:6 i dołączając punktowo do środka stawki. Kolejkę zamknęło starcie Wygrywaj albo Giń z JBB Toruń. Zamykający tabelę WaG zaprezentował się z zaskakująco dobrej strony, długimi fragmentami dotrzymując kroku faworytowi. O końcowym rezultacie zadecydowała jednak fizyka – w decydujących momentach zawodnikom WaG zabrakło sił, co przełożyło się na proste błędy. Doświadczone JBB wypunktowało zmęczenie rywala, wygrywając 7:3 i awansując na 4. miejsce w tabeli.
Po 6. kolejce sytuacja w czubie jest niezwykle napięta. Bartist (12 pkt) wyprzedza AZS (11 pkt) o zaledwie jedno “oczko”, a tuż za ich plecami czai się grupa pościgowa, gotowa wykorzystać każde potknięcie faworytów. Przedostatnia Sparta traci raptem punkt do podium.



