Odrodzenie Sparty

Kiedy część dzisiejszych zawodników Ligi Toruńskiej uczyła się jeszcze stawiać pierwsze kroki, a niektórych nie było nawet na świecie, Sparta Toruń pisała już swoje pierwsze rozdziały na lokalnych boiskach. To był rok 2009 – czas, gdy amatorski futbol dopiero raczkował, a na boiskach rodziła się kultura weekendowego grania „o coś więcej niż tylko mecz ze znajomymi”. Wtedy właśnie grupa zapaleńców zawiązała Spartę, drużynę, która szybko zaczęła wyróżniać się nie tylko wynikami, ale i charakterem.

Przez pięć kolejnych lat Sparta była stałym punktem toruńskich rozgrywek, głównie tych spod szyldu Playareny. To były sezony pełne emocji, rywalizacji i budowania marki zespołu, który dla wielu rywali stawał się trudną przeszkodą do przejścia. Jednak każda historia ma swoje zakręty. W 2014 roku drużyna zniknęła z piłkarskiej mapy miasta. Dla kibiców i zawodników, którzy identyfikowali się z czerwono-czarnymi barwami, był to moment ciszy i pustki. Sparta przestała istnieć, a jej wspomnienie zaczęło obrastać legendą.

Minęło blisko dziesięć lat. Dziesięć lat, w trakcie których toruński futbol amatorski zmienił się nie do poznania. Rozgrywki stały się większe, bardziej profesjonalne, przyciągały coraz więcej drużyn i zawodników. A jednak gdzieś w tle, niczym niedokończony rozdział, wisiała myśl o Sparcie. I właśnie w głowie Kamila Lewandowskiego – człowieka, który od początku stał za tym projektem – ta myśl zaczęła kiełkować na nowo.

To nie była decyzja podjęta z dnia na dzień. To była wewnętrzna potrzeba – powrotu do czegoś, co nigdy tak naprawdę nie umarło. I tak Sparta znów pojawiła się na boiskach Torunia. Ale wróciła nie po to, by być tłem. Wróciła, by od razu zaznaczyć swoją obecność w elicie, by na nowo przypomnieć o sobie i o tym, że futbol amatorski to nie tylko kopanie piłki po pracy, lecz także emocje, pasja i historia.

Zapytałem Kamila – co skłoniło go do reaktywacji drużyny, jak wyglądał skład tamtych czasów, a jak wygląda dziś, czy Sparta jest w stanie dotrzymać kroku Bartistowi i jakie cele sobie stawia.

„Po prawie pięciu latach na emigracji wróciłem do Polski i od razu brakowało mi Sparty na ligowej mapie amatorskiego futbolu. Jeszcze w Irlandii śledziłem wyniki i miałem poczucie, że w tak dobrze zorganizowanej lidze powinno być też nasze miejsce. W końcu w Playarenie zawsze biliśmy się o czołowe lokaty, więc trochę bolało, że Sparty tam nie ma. Kiedy wróciłem, pojawił się czas i przestrzeń, żeby to ogarnąć. Dodatkowo kilku znajomych namawiało mnie na powrót na boisko i szukało drużyny, w której mogliby rywalizować na orlikach – i to właśnie stało się największym impulsem do działania. W 2022 roku zgłosiłem Spartę ponownie do zmagań, z założeniem, że nie gramy tylko dla zabawy, ale żeby krok po kroku wrócić do topu. Pierwszy sezon traktowaliśmy jako rozgrzewkę, a potem zaczęliśmy odbudowywać skład, ściągając chłopaków, którzy kiedyś tworzyli tę drużynę. Tak właśnie jesienią 2022 wystartowaliśmy w najniższej lidze, a na boisku można było zobaczyć znajome twarze – Mateusza Mulkowskiego, Michała Sałka czy mnie samego. Do nowego składu dołączyli także zawodnicy, którzy w przeszłości sympatyzowali z naszym zespołem, tacy jak Mateusz Becker czy Krystian Smolarek.”

Sam kapitan, wyjeżdżając za granicę, bacznie śledził rozwój amatorskich rozgrywek w Toruniu. I trzeba przyznać – skok jakościowy między dawną Playareną a powstającą Futbol-Areną był ogromny. Nowa liga od razu przyciągała kolejne ekipy, które chciały sprawdzić się na wyższym poziomie. Idea powrotu Sparty nabrała więc większego znaczenia.

Tyle że pomiędzy samą myślą o reaktywacji a ponownym założeniem drużyny minęło jeszcze kilka lat. Najpierw trzeba było wybadać grunt, a potem krok po kroku wspinać się ligę po lidze. Wówczas skład naturalnie tworzyli dawni zawodnicy ex-Sparty – ci, którzy pamiętali czasy Playareny i chcieli jeszcze raz poczuć atmosferę ligowych spotkań. Jednak im wyżej drużyna pięła się w tabelach, tym bardziej rosła potrzeba wzmocnień. Do ekipy zaczęli więc trafiać nowi gracze, wyróżniający się na toruńskich boiskach. Dzięki temu Sparta zyskała mieszankę doświadczenia i świeżej jakości, której dziś może pozazdrościć niejeden zespół.

„Sparta z lat 2009–2014 to zupełnie inny rozdział niż obecna drużyna reaktywowana w 2022 roku. W tamtym czasie w składzie występowały głównie osoby z jednego osiedla, które były ze sobą mocno związane, zarówno na boisku, jak i poza nim. To dawało nam ogromną siłę. Nieraz, grając z zespołami lepszymi technicznie i bardziej poukładanymi, brak umiejętności nadrabialiśmy charakterem, determinacją i walką o każdy centymetr boiska. Właśnie dzięki temu potrafiliśmy toczyć wyrównane starcia, a czasem nawet wygrywać z takimi ekipami jak Havana czy Jakubskie. Obecna Sparta to trochę inna historia. Zakładając powrót do ligi, chciałem, żeby oprócz budowania czegoś nowego, udało się też przywrócić klimat dawnych lat – ściągając do drużyny zawodników, którzy w przeszłości stanowili o jej sile. Udało się to częściowo, bo nie wszyscy mogli wrócić – część chłopaków z dawnego składu zawiesiła już buty na kołku, a priorytety zmieniły się wraz z życiem prywatnym. Mimo tego, pewna ciągłość została zachowana. Wciąż można zobaczyć mnie, Artura Polaka czy Radosława Malarskiego, którzy pamiętają tamte czasy i stanowią pomost między „starą” a „nową” Spartą. Dzisiaj drużyna jest bardziej różnorodna, złożona z zawodników o różnych doświadczeniach, ale dzięki temu też bardziej elastyczna i otwarta na nowe wyzwania. To naturalna ewolucja – od lokalnej paczki kolegów z jednego osiedla po zespół, który stopniowo buduje swoją pozycję wśród amatorskich ekip w Toruniu.”

Powrót Sparty okazał się strzałem w dziesiątkę. Tak jak wspominałem – sezon po sezonie wspinali się ligę po lidze, aż w końcu zameldowali się w ówczesnej Lidze A. I zrobili to w naprawdę imponującym stylu. Ich passa bez porażki zatrzymała się dopiero na 27 spotkaniach, co plasuje Spartę na drugim miejscu w historii toruńskich rozgrywek. Pierwszeństwo należy oczywiście do hegemonów ubiegłej dekady – Dynamika Toruń.

Debiut w elicie zakończył jednak piękną serię. W meczu otwierającym występy w najwyższej klasie rywalizacji zmierzyli się z Havaną. I choć Sparta była bliska podtrzymania niesamowitej passy, gol Aleksandra Bednarczyka w 50. minucie rozwiał marzenia o kolejnym meczu bez porażki. Tak zaczęła się ich przygoda w Lidze A – od razu w atmosferze dramaturgii, którą trudno było wyreżyserować lepiej.

Później przyszło coś, co można nazwać klasycznym rollercoasterem. Dobre mecze przeplatali słabszymi, a po kilku kolejkach było jasne, że w walce o mistrzostwo już się nie liczą. Dopiero w rundzie rewanżowej zespół odpalił na nowo, lecz wtedy ich pojedynki miały już jedynie charakter towarzyski.

Dziś sytuacja wygląda inaczej. Po rozpadzie Havany to właśnie Spartę naturalnie typuje się jako ekipę, która może dotrzymać kroku Bartistowi i rzucić wyzwanie w walce o tytuł mistrza Torunia. Początek obecnych zmagań w Lidze Toruńskiej tylko tę tezę potwierdza. Sparta i Bartist to jedyne drużyny, które nie zaznały jeszcze porażki. Nic dziwnego, że z niecierpliwością czekamy na ich bezpośredni pojedynek – starcie, które już teraz zapowiada się na mecz sezonu.

„Tak jak wspomniałeś, wspinaliśmy się ligę po lidze bardzo szybko, ale nie był to przypadek. W ciągu pięciu sezonów zanotowaliśmy aż cztery awanse i konsekwentnie realizowaliśmy plan budowania coraz mocniejszej drużyny. Punktem zwrotnym było zdecydowanie okienko transferowe w 2023 roku, kiedy do zespołu trafili czterej zawodnicy, a wśród nich prawdziwe legendy Sparty – Artur Polak i Radosław Malarski. Do tego doszli Adam Czajkowski oraz Marek Wiśniewski, który – co ciekawe – jeszcze w „starej” Sparcie zagrał jedno spotkanie. Nie można również zapomnieć o naszym egzekutorze, Kornelu Babiarczyku. Ten zastrzyk jakości i doświadczenia sprawił, że w dwóch kolejnych sezonach notowaliśmy wyniki, o jakich wcześniej mogliśmy tylko marzyć. Najlepszym dowodem była imponująca seria 27 meczów bez porażki. Ogromną rolę odegrały także kolejne wzmocnienia – Tomasz Zieliński i Maciej Przybyszewski. W tamtym czasie do Sparty powrócił też Robert Stolarski, kolejny zawodnik pamiętający początki klubu. To pokazuje, że cały czas staraliśmy się nie tylko ściągać wartościowych graczy, ale też pielęgnować więzi i tradycję zespołu. W efekcie w zaledwie pięć sezonów przeszliśmy przez wszystkie szczeble rozgrywek, trzy razy z rzędu zdobyliśmy puchar i w końcu zameldowaliśmy się w Elicie. To, co jednak cieszy najbardziej, to fakt, że mimo iż większość z nas widywała się tylko raz w tygodniu na boisku, potrafiliśmy stworzyć drużynę mocno zżytą, świadomą swojego potencjału i głodną rywalizacji na najwyższym poziomie.”

„Patrząc na skład, którym obecnie dysponujemy, zdecydowanie możemy myśleć o walce o najwyższe cele. Na papierze mamy drużynę, która jest w stanie bić się o medale, ale sama kadra to za mało – kluczowe będą koncentracja, regularność i frekwencja na każdym meczu. Jeśli na boisku będziemy w stanie uzbierać te 8–9 osób, to naprawdę stać nas na to, by zdobyć w tym sezonie medal. Do tego jednak długa droga – sezon jest wymagający i nie możemy myśleć tylko o hitach, bo każdy punkt zdobyty w „zwykłych” meczach też może okazać się kluczowy. Pokazaliśmy już w poprzednich rozgrywkach, że potrafimy rywalizować jak równy z równym z najlepszymi. Najlepszym przykładem był inauguracyjny mecz sezonu z Havaną – przegrany dopiero po golu w ostatniej minucie. Ten mecz pokazał nam, że jesteśmy w stanie grać na bardzo wysokim poziomie i że wcale nie musimy stać w cieniu uznanych marek. Teraz musimy tylko udowodnić to regularnie, tydzień po tygodniu.”

Równolegle do zmagań pierwszej drużyny o ligowe punkty walczy także Sparta II. Powstanie tego zespołu było naturalnym skutkiem rosnącej siły „jedynki”, do której zaczęli dołączać gracze spoza dawnego „uniwersum Sparty”. Aby podtrzymać ducha drużyny i dać miejsce tym, którzy przez lata tworzyli jej historię, pojawiła się idea założenia drugiego zespołu.

Tak narodziła się Sparta II – może grająca w niższych ligach, ale z tą samą pasją, energią i emocjami. Początek sezonu nie był wymarzony, jednak ostatnie kolejki przyniosły już zwycięstwa i powiew optymizmu. Sam kapitan podkreśla, że „projekt Sparta II” nie jest tylko po to, żeby był. To drużyna, która realnie patrzy w przyszłość i ma swoje ambicje. A kto wie – być może za kilka lat to właśnie „dwójka” stanie się poważną siłą na zapleczu toruńskiej elity.

„Decyzja o powołaniu drugiego zespołu była naturalnym krokiem. Nasza kadra stopniowo się rozrastała – pojawiali się nowi zawodnicy, którzy wnosili jakość, a jednocześnie wracało kilku graczy z dawnej Sparty. W pewnym momencie oczywiste stało się, że warto stworzyć dodatkową drużynę. Początkowo „dwójka” miała być miejscem dla tych, którzy mniej grali w podstawowym składzie. Z czasem dołączyli też koledzy naszych zawodników i tak powstała paczka, która zaczęła traktować swoje mecze bardzo poważnie. Szybko okazało się, że to nie jest tylko „zaplecze”, ale zespół, który ma swoje ambicje i chce walczyć z najlepszymi. Zaangażowanie i determinacja chłopaków sprawiły, że Sparta II zaczęła odnosić sukcesy. W poprzednim sezonie zdobyliśmy przecież srebrne medale, co najlepiej pokazało, że projekt ma sens. Dodatkowym atutem jest elastyczność – w szeregach „dwójki” często pojawiają się zawodnicy z pierwszego składu, którym nie pasuje termin meczu jedynki. Dzięki temu drużyna zyskuje jeszcze większą jakość, a cała struktura zespołu lepiej funkcjonuje. Jednocześnie kilku graczy z drugiego zespołu już przebijało się do jedynki – przykładem są Marek Wiśniewski czy Marcin Gorczyński. To pokazuje, że „dwójka” faktycznie spełnia rolę zaplecza, a jednocześnie jest przestrzenią rozwoju dla nowych zawodników. W tym sezonie 4. liga jest wyjątkowo mocna, dlatego nie zakładamy od razu, że ją zdominujemy. Ale dwa ostatnie zwycięstwa pokazały, że drzemie w nas duży potencjał i że możemy walczyć o naprawdę solidny wynik. Ważne jest to, że niezależnie od przeciwnika, Sparta II w każdym meczu daje z siebie maksimum i wychodzi na boisko z myślą o trzech punktach. Odpowiadając wprost – długoterminowo chcemy, żeby Sparta Toruń II była realną siłą na mapie toruńskiego futbolu amatorskiego. Ma być zapleczem dla pierwszej drużyny, ale też ekipą, która z sezonu na sezon będzie wyglądać coraz lepiej, rozwijać swoich zawodników i notować coraz wyższe lokaty w tabeli.”

Ambicje i cele Sparty są jasne – mierzą wysoko i patrzą w przyszłość. To projekt długofalowy, który – jak na razie – sprawdza się w stu procentach. Wszystko, co kiełkowało w głowach jeszcze przed startem w 2022 roku, dziś stało się faktem. Po trzech latach Sparta na dobre zadomowiła się w gronie najlepszych drużyn Torunia, a sam fakt, że wymienia się ich w gronie kandydatów do mistrzostwa, jest już ogromnym sukcesem.

Można życzyć, aby ten projekt trwał jak najdłużej, bo amatorski futbol w Toruniu niewątpliwie wiele zyskał na powrocie Sparty. Tym bardziej, że jej kapitan, Kamil Lewandowski, nie tylko prowadzi swoją drużynę, ale także współtworzy Ligę Toruńską. Widać w nim pasję, zajawkę i ogrom energii – a to zawsze najlepsza inwestycja. Bo jeśli ktoś potrafi łączyć miłość do futbolu z konsekwencją i wizją, to z pewnością przełoży się to na same dobre rzeczy. Zarówno dla Sparty, jak i dla całych rozgrywek.

„Jeśli chodzi o kadrę, to na ten moment uważam, że dysponujemy naprawdę solidnym zespołem. Naszym najbliższym celem jest przede wszystkim jeszcze lepsze zgranie zawodników, bo potencjał mamy duży – teraz chodzi o to, żeby każdy element pasował do siebie i żebyśmy funkcjonowali jak prawdziwa drużyna. Tylko wtedy możemy myśleć o stabilnym miejscu w ścisłej czołówce Ligi Toruńskiej i regularnej walce o medale. Nie chcemy skupiać się wyłącznie na tu i teraz. Jasne, bieżące sukcesy są ważne i napędzają nas do działania, ale traktujemy je jako element większego planu. Sparta ma być projektem długofalowym – zespołem, który nie tylko zdobywa punkty, ale też buduje swoją markę i tworzy środowisko, do którego zawodnicy chcą wracać. Pokazaliśmy już w przeszłości, że potrafimy szybko wdrożyć nowych graczy w nasze szeregi, a to przekładało się na dobre wyniki. Jeśli tę umiejętność połączymy z konsekwentnym budowaniem fundamentów drużyny, to możemy spokojnie myśleć o stabilnej pozycji w elicie przez długie lata.”

Sukcesy:

Playarena sezon 2011/2012 – 2 miejsce
– Halowy Turniej „Jest Fajnie” w 2012 roku – 3 miejsce
– Halowy Turniej „Jest Fajnie” w 2013 roku – 2 miejsce
– Playarena sezon 2014/2015 – Mistrz Jesieni 2014 i 4 miejsce w całym sezonie
– Futbol-Arena Jesień 2023 – 1 Miejsce (Liga D)
– Futbol-Arena Wiosna 2024 – 1 Miejsce (Liga C)
– Futbol-Arena Jesień 2024 – 1 Miejsce (Liga B)

Sparta Toruń II:
– Futbol-Arena Wiosna 2025 – 2 miejsce (Liga E)

Leave a Reply