Podsumowanie 4. kolejki – Wiosna 2026

Autoshield 1. Liga: RKS Huwdu i Team UA II nie zwalniają tempa w wyścigu o mistrzostwo

Prawdziwą demonstrację siły zaprezentował Bartist Toruń, który po ubiegłotygodniowej stracie punktów wyszedł na boisko z jednym celem: sportową rehabilitacją. Ich rywal, JBB Toruń, wystąpił bez nominalnego bramkarza, co w starciu z taką maszyną jak Bartist musiało skończyć się egzekucją. Wynik 12:3 mówi sam za siebie – mistrzowie nie brali jeńców, a na boisku trwała swoista licytacja między Sikorskim a Malinowskim, którzy raz po raz wymieniali się trafieniami, nie dając rywalom nawet chwili wytchnienia. Podobny, jednostronny przebieg miało starcie EM3DACH z MTL Group.  Zwycięstwo 11:5 nad solidną przecież ekipą „Stali” to sygnał ostrzegawczy dla reszty stawki, a indywidualny popis dał Jaworski, który zapisał na swoim koncie cztery bramki, wyrastając na jednego z najbardziej efektywnych graczy kolejki.

Zdecydowanie więcej taktycznych szachów i emocji do ostatniego gwizdka obejrzeliśmy w pojedynku FCTP z Rywalem RHC. Ekipa z Północy finalnie wygrała 5:4, wykazując się ogromną determinacją w kruszeniu muru obronnego Rywala, który słynie z niezwykle szczelnej defensywy. Architektem tego sukcesu został Auguściński, a waga tych trzech punktów jest trudna do przecenienia. FCTP dzięki tej wygranej zachowuje realne szanse na Mistrzostwa Polski, podczas gdy Rywal – mimo ambitnej postawy – prawdopodobnie właśnie wypisał się z walki o ogólnopolski czempionat. Na drugim biegunie pewności siebie znajduje się Team UA II, który mimo gry bez nominalnego golkipera, zaprezentował futbol dojrzały i niezwykle zaangażowany. Sparta Carmager, grając w okrojonym składzie, przez pewien czas dotrzymywała kroku rywalom, ale z każdą minutą przewaga fizyczna i techniczna Ukraińców stawała się coraz wyraźniejsza. Wynik 6:2 to w dużej mierze zasługa Oleha Villasha, o którym pisaliśmy już w kontekście bohatera kolejki – jego zmysł do gry kombinacyjnej i skuteczność pod bramką po raz kolejny przesądziły o losach meczu. Dla UA II to zwycięstwo ma wymiar strategiczny, gdyż betonuje ich pozycję wicelidera w tabeli sumarycznej MP.

Swoją niesamowitą passę kontynuuje również RKS Huwdu. Ich starcie z Nexlerem-Autoshield zapowiadało się na hit, ale realia boiskowe brutalnie zweryfikowały osłabionego kadrowo Nexlera. Brak bramkarza i proste, indywidualne błędy w obronie sprawiły, że Huwdu czuło się na boisku niezwykle swobodnie. Wygrana 9:3 to czwarty triumf RKS-u w tym sezonie, co przy komplecie punktów stawia ich obok UA II na szczycie ligowej hierarchii. Niedzielny maraton domknęło najbardziej emocjonujące spotkanie kolejki, w którym Ragazzi w końcu doczekało się upragnionego przełamania. Po serii pechowych porażek wicemistrzowie Torunia wygrali 5:4 z Team WikMont. To był mecz walki, w którym kluczową rolę odegrał Kamil Lasek – bramkarz Ragazzi nie tylko bronił w trudnych sytuacjach, ale także zdobył pięknego gola. WikMont może mówić o sporym niedosycie; beniaminek prowadził równorzędną grę, ale proste błędy w defensywie w decydujących fazach meczu kosztowały ich utratę punktów.

2. Liga – Kolejka bramkarzy i zmiana lidera. Flotcamp na szczycie 2. Ligi

Czwarta kolejka 2. Ligi potwierdziła, jak wyrównane są tegoroczne rozgrywki, ale miała też wyraźny motyw przewodni – wielką rolę odegrali bramkarze, którzy w kilku spotkaniach byli postaciami pierwszego planu. PZWANN zremisowało 2:2 ze Squadrą Azzurra w bardzo wyrównanym i intensywnym meczu przy ulicy Dziewulskiego. Obie drużyny miały swoje momenty przewagi, lecz ostatecznie podział punktów najlepiej oddaje przebieg spotkania. Małą niespodziankę sprawili Finanse & Tacho, którzy pokonali faworyzowane Team UA 2:1. Liderem zespołu był kapitan Bartosz Przyłuski, który poprowadził drużynę do cennego zwycięstwa i tym samym potwierdził, że Finanse mogą być groźnym rywalem dla każdego i nie należy ich lekceważyć. Oba zespoły po tej kolejce pozostają w środku stawki, gdzie różnice punktowe nadal są minimalne. Pierwsze zwycięstwo w sezonie zanotowali Rozbujani, którzy wygrali z Formycą Toruń 4:3. Kluczowe role odegrali Jan Kulasiński, a bramkarz Rozbujanych Michał Janiec zaliczył bardzo dobre spotkanie i w ważnych momentach utrzymał zespół w grze.

W meczu beniaminków Pak Technik pokonał FC Golden Six 5:3 i po czterech kolejkach z dorobkiem siedmiu punktów utrzymuje się w ścisłej czołówce tabeli. Jak często bywa w przypadku tego zespołu, o sukcesie zdecydował dobrze funkcjonujący kolektyw i organizacja gry. Chmielna Strit oraz Młodzi Emeryci NordGips stworzyli bardzo dobre widowisko, pełne zwrotów akcji i walki do końca. Ostatecznie górą byli Młodzi Emeryci, którzy zwyciężyli 3:2, choć jeszcze do 35. minuty przegrywali 1:2. Bohaterem zespołu został Dominik Kowalski, prowadząc drużynę do cennego triumfu. Hit kolejki również nie zawiódł. Flotcamp pokonał Galacticos Lizard King Toruń 5:3 i zadał rywalowi pierwszą porażkę w sezonie. Do zwycięstwa zespół poprowadził Radosław Kowalski, autor bramki i dwóch asyst, ale ogromne brawa należą się również bramkarzowi Mateuszowi Zielińskiemu, który popisał się serią świetnych interwencji, a dodatkowo zanotował asystę. Dzięki tej wygranej Flotcamp wskoczył na pozycję lidera, natomiast Galacticos spadli na drugie miejsce.

3. Liga: Zbieranina detronizuje lidera, a Devilsi wracają na szczyt

Największym echem odbiło się starcie na szczycie, w którym FC Zbieranina rzuciła wyzwanie niepokonanej dotąd defensywie Primeautomotive. Ekipa lidera, która w trzech poprzednich meczach straciła zaledwie jedną bramkę, tym razem musiała trzykrotnie wyciągać piłkę z siatki. Zbieranina, która w ubiegłych tygodniach raziła nieskutecznością, tym razem zaprezentowała instynkt kilerów, wygrywając 3:2. Równie istotne przetasowania zaszły na samym szczycie tabeli dzięki zwycięstwu FC Devils nad Koka Team. Choć Koka przystąpiła do tego pojedynku w mocno okrojonym składzie, to do ostatnich sekund walczyła o wyrównanie, pokazując charakter godny czołówki. Devilsi ostatecznie dowieźli wynik 3:2, co pozwoliło im zasiąść na fotelu lidera z dorobkiem dziewięciu punktów. To zwycięstwo nad bezpośrednim rywalem w walce o awans może mieć kluczowe znaczenie w ostatecznym rozrachunku sezonu, zwłaszcza że „Diabły” odzyskały stabilność po wcześniejszej wpadce.

Niezwykły przebieg miało starcie dwóch jedynych niepokonanych dotąd drużyn – Redburn Kamlex oraz Jordanek Alfa Finanse. Ten mecz był prawdziwą reklamą 3. Ligi. Jordanki, grając niezwykle poukładaną piłkę, prowadziły już 4:1 i wydawało się, że pewnie zmierzają po trzy punkty. Redburn, mimo sporych roszad w składzie, raz jeszcze udowodnił jednak, że posiada gen przetrwania. Odrobienie strat i remis 4:4 sprawiły, że obie ekipy zachowały status „nieśmiertelnych” w tym sezonie. Dla Redburnu był to już czwarty z rzędu mecz na styku, co tylko potwierdza ich niesamowitą odporność psychiczną w kryzysowych momentach. Zupełnie inny charakter miał pojedynek Starecegly.com ze Spartą II, który zamienił się w teatr jednego aktora. Miłosz Krusiński po raz kolejny potwierdził, że znajduje się w życiowej formie, biorąc udział w siedmiu z dziewięciu bramek swojej drużyny. Jego cztery trafienia i trzy asysty sprawiły, że po raz drugi z rzędu został wybrany MVP całej trzeciej ligi. Dzielnie sekundował mu Karol Dudek, który również zapisał na swoim koncie cztery gole, a wynik 9:3 dla „Cegieł” jasno pokazuje, że Sparta była w tym dniu jedynie tłem dla rozpędzonych rywali. Historyczne chwile przeżywali również Emeryci i Renciści, którzy w starciu z Gladiatorem Nieszawka wywalczyli swoje pierwsze punkty w sezonie. Sukces smakuje tym lepiej, że Emeryci musieli radzić sobie bez nominalnego bramkarza, który z powodu zawieszenia będzie pauzował jeszcze przez dwa spotkania. W tym typowo „underowym” meczu walki Emeryci wygrali 2:1, pogrążając Gladiatora w głębokim kryzysie – dla ekipy z Nieszawki była to już trzecia porażka z rzędu. Weekendowe zmagania domknął dreszczowiec Rangersów z Black Bulls. Choć „Byki” zaczęły od dwubramkowego prowadzenia, to rangerska dwójka Levkov-Wiśniewski odwróciła losy spotkania jeszcze przed przerwą. Ostateczne zwycięstwo Rangersów 6:5 pokazuje, jak niewielkie różnice dzielą środek tabeli od jej dolnych rejonów.

4. Liga: Piernik, Piekański, Kwiatkowski. Gwiazdy 4. kolejki błysnęły pełnym blaskiem

Czwarta kolejka 4. Ligi potwierdziła, że walka o czołowe miejsca będzie niezwykle zacięta, a na szczycie tabeli zrobiło się naprawdę interesująco. Relax Toruń rozbił FC Golden Six 2 aż 8:1 i pozostaje jedynym zespołem z kompletem zwycięstw przy jednoczesnym dorobku największej liczby strzelonych bramek w lidze. Warto jednak odnotować, że czeka ich jeszcze zaległe spotkanie. Bardzo mocny sygnał wysłał Paweł Piernik, który zdobył cztery bramki i był głównym architektem kolejnego triumfu swojej drużyny. Równie przekonujące zwycięstwo zanotowało Ando FC, które pokonało FC Playkers 7:2. Playkers nadal pozostają bez punktów i trzeba przyznać, że po tym zespole oraz po Adamie Szadkowskim można było oczekiwać zdecydowanie więcej na starcie sezonu. W Ando po raz kolejny pierwszoplanową postacią był Filip Piekański, a jego drużyna razem z ZGK One ma już po dziesięć punktów i znajduje się na samym szczycie tabeli. Lider nie zawiódł także w starciu z Neucą, wygrywając pewnie 8:1. Fenomenalny Dawid Kwiatkowski ponownie potwierdził klasę, mając udział aż przy sześciu bramkach swojego zespołu i umacniając swoją pozycję jednego z najlepszych zawodników Ligi Toruńskiej.

Dużo działo się również w pozostałych spotkaniach, gdzie nie zabrakło niespodzianek i ważnych sygnałów dla dalszej części rozgrywek. Piekło Stolczyk przegrało 3:5 z PZWANN 2.0 i po czterech meczach ma zaledwie cztery punkty, co z pewnością jest wynikiem poniżej oczekiwań. W bramce Piekła musiał wystąpić Dawid Sobolewski, który mimo trudnych warunków nie spisywał się źle, jednak jego zespół nie potrafił wykorzystać przewagi w polu. PZWANN 2.0 było szybsze, konkretniejsze i skuteczniejsze pod bramką rywala, dzięki czemu zajmuje bardzo wysokie czwarte miejsce i jest jednym z pozytywnych zaskoczeń sezonu. Premierowe zwycięstwo odniosło FC Decoverde, pokonując KS Inflację 5:2. Zespół zagrał w mocniejszym składzie niż rywal, a Tymon Kamiński ponownie błyszczał na boisku. To drużyna, która przy odpowiedniej frekwencji może realnie namieszać w walce o najwyższe lokaty. Na zakończenie kolejki Nogi Bolą wypuściły zwycięstwo z rąk w meczu z Afrykarium. Prowadzili już 3:1, jednak na cztery minuty przed końcem stracili kontrolę nad spotkaniem, a bohaterem rywali został Kacper Zażycki, autor dwóch bramek w końcówce. Warto dodać, że Nogi Bolą grały bez nominalnego bramkarza, a między słupkami musiał stanąć zawodnik z pola Mateusz Kaczmarek.

5. Liga: Komturia na fali, Akademia z pierwszym triumfem

Miniona kolejka 5. Ligi przyniosła kilka ważnych rozstrzygnięć i kolejne potwierdzenie, że walka o awans zapowiada się niezwykle ciekawie. Instant Solution zanotowali pierwsze zwycięstwo w sezonie, pokonując Balkoniki 6:4, a po końcowym gwizdku w zespole było widać wyraźną ulgę i bardzo dobre nastroje. Jeszcze więcej emocji dostarczyło spotkanie Komturii Toruń z Black Bulls Toruń II, zakończone zwycięstwem Komturii 5:4. Bohaterem dla wielu typerów okazał się Dariusz Ilczuk, który dał powody do zadowolenia tym, którzy stawiali na jego bramkę lub asystę. Dla Komturii to również historyczny moment, bo dwa zwycięstwa z rzędu w Lidze Toruńskiej pozwoliły im awansować na piąte miejsce w tabeli. W hicie kolejki Wataha Dekam pewnie pokonała Uzdrowisko Ciechocinek S.A. 5:1 i coraz mocniej zaznacza swoją pozycję jako jeden z głównych kandydatów do awansu obok Zakola Team Golub-Dobrzyń.

Lider tabeli także nie zawiódł. Zakola Team rozbiły West Thorn 7:1, a największe wrażenie zrobili Filip Modrzejewski, autor czterech bramek i asysty, oraz Patryk Sitkowski, który zanotował trzy asysty i został wybrany graczem meczu. Ciekawie było w starciu Priczi Papriczi z Akademią Piłkarską Start Toruń. Akademia wygrała 8:6, odnosząc historyczne, pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach Ligi Toruńskiej. Choć dla wielu wynik ten może być zaskoczeniem, wygrana wisiała w powietrzu od dawna – zespół już w poprzednich meczach pokazywał świetne momenty i sygnalizował rosnącą formę. Największy wkład w ten sukces miał Mateusz Boniecki, autor trzech bramek i dwóch asyst. Na zakończenie kolejki Geo Szóstka wysoko pokonała CPP Nestle Fitness 8:1, a tytuł MVP spotkania trafił do kapitana Mateusza Włodarczyka, który zanotował aż cztery asysty. Czołówka pozostaje bardzo mocna, ale coraz więcej drużyn pokazuje, że w tej lidze nikt nie może pozwolić sobie na chwilę słabości.

 

 

Leave a Reply