5. Liga: Afrykarium powoli wypisuje się z walki o medale, Neuca i KS Inflacja z ważnymi zwycięstwami
Dziesiątą kolejkę w 5. Lidze rozpoczęło niezwykle istotne dla układu górnej połowy tabeli starcie między Neucą, a FC Jakubskie. Pierwsza część gry należała do młodych graczy Jana Szwabowicza, którzy zakończyli ją na jednobramkowym prowadzeniu. Problemem okazała się jednak druga połowa, podczas której nie byli w stanie trafić do siatki, a za to rywale zrobili to aż trzykrotnie. Zdecydowanym bohaterem nie tylko meczu, ale całego weekendu został Jacek Bukowski – strzelec aż czterech goli, który trafił do szóstki kolejki, a także został jej MVP. Tym samym Neuca umocniła się na trzecim miejscu w tabeli z przewagą oczka nad KS Inflacją, a także z łatwym meczem w 11. kolejce, w którym najpewniej dopiszą sobie kolejne trzy punkty.
Sporo emocji dostarczyły mecze z dolnych rejonów tabeli. Gentelmeni Grill-Baza po trudnym meczu pokonali FC Czopa. Warto zwrócić uwagę, że pierwsza połowa zakończyła się niskim remisem 1:1, ale już druga część gry przyniosła bardzo otwartą grę i aż 11 goli. Końcowy triumf Gentelmenów to w dużej mierze zasługa Wojciecha Błażejewskiego, który zaliczył trzy gole i dwie asysty. Po drugiej stronie warto zwrócić uwagę na występ Bartosza Kacprzaka z dwoma bramkami i trzema asystami. Wiele emocji widzieliśmy także w starciu Komturii z West Thornem. Do przerwy 2:0 prowadziła drużyna Piotra Pietruckiego i jak się okazało po raz kolejny, “2:0 to niebezpieczny wynik”. Sprawdziło się to w stu procentach, bowiem po końcowym gwizdku z trzech punktów cieszył się West Thorn. W drugiej części gry trafił on do siatki trzykrotnie, żadnej bramki już nie stracił, a do szóstki kolejki wprowadził strzelca dwóch goli, Artura Słojewskiego.
Zgodnie, różnicą trzech goli, swoje mecze wygrali lider i wicelider tabeli. Piekło Stolczyk pokonało Decosquad, zaś ZGK One triumfowało nad Priczi Papriczi. Niespodzianek w wyróżnieniach nie było – te trafiły do głównych gwiazd zespołów, czyli Dawida Sobolewskiego i Dawida Kwiatkowskiego. W obu przypadkach faworyt zbudował przewagę jeszcze w pierwszej połowie, by w drugiej części gry kontrolować wynik. Na szczycie więc status quo.
Z gry o TOP3 powoli wypisuje się Afrykarium. Ekipa ta bez większych kłopotów ogrywa ligowych średniaków i słabsze ekipy, jednak znacznie gorzej idzie im z czołówką. Podobnie było w starciu z KS Inflacją. Do przerwy mecz był jeszcze wyrównany, bo pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem Inflacji. Po przerwie jednak zespół Patryka Piechoty jedynie powiększył przewagę, a tym razem tytuł MVP i miejsce w szóstce kolejki powędrowało w ręce wcale nie Miłosza Kozickiego, a Artura Wolmana.
Z kronikarskiego obowiązku wspomnimy o meczu FC Playkers z AP Start Toruń. Wynik 19:0 mówi wszystko. Zespół Bartłomieja Nogaja miał wreszcie okazję, aby zagrać na luzie i nie martwić się o trzy punkty.



