4. Liga: FC Decoverde powstrzymuje kolejnego faworyta, FC Devils zdali trudny test, ważne zwycięstwo Golden Six w celu uniknięcia spadku

Przemiana, jaką pokazali gracze FC Decoverde po pamiętnym blamażu z FC Devils przechodzi najśmielsze oczekiwania. Od tego momentu zespół Tobiasza Krygiera zaliczył serię trzech zwycięstw, w tym dwóch z zespołami z TOP3 – najpierw zrzucając z pozycji lidera ekipę Wojtek i Przyjaciele, a teraz zabierając miejsce wicelidera Jordankom. Szkoda tylko, że ekipa ta obudziła się tak późno, bo w przeciwnym wypadku mogliby z powodzeniem walczyć o miejsce w grupie mistrzowskiej, a tak, pozostaje im gra bardziej towarzyska o miejsca 5-8. Co do samego meczu z Jordankami, to Decoverde nie rozpoczęli go najlepiej, bo od dwubramkowej straty. Z każdą kolejną minutą pokazywali jednak piłkarskie rzemiosło, a na koniec także umiejętność strzelenia tej ostatniej, decydującej bramki. W szóstce kolejki znalazło się miejsce dla dwóch graczy z tego spotkania – Tymona Kamińskiego z FC Decoverde i Mateusza Gwoździańskiego z Jordanek.

FC Devils nie mieli w 10. kolejce łatwego zadania. Naprzeciw stanęła bowiem nakręcona ostatnimi zwycięstwami i możliwością walki o TOP3 FC Zbieranina. Górę wzięło jednak ligowe ogranie i organizacja gry. Choć pierwsza połowa była remisowa, to jednak w drugiej części gry FC Devils pokazali swoje najlepsze cechy, nie tracąc już żadnego gola, za to strzelając dwa. Tym samym na ich konto powędrowały trzy punkty, a w ręce Marcela Zimmermanna tytuł MVP meczu oraz całej kolejki w 4. Lidze za występ okraszony dwoma bramkami i dwiema asystami.

Gorszą passę, choć nie bez problemów, przełamali gracze ekipy Wojtek i Przyjaciele. Naprzeciw nich stanęła drużyna PZWANN 2.0 i końcowy wynik, czyli jednobramkowe zwycięstwo “Wojtków” mówi o tym starciu wszystko. Niby pełna kontrola wyniku, ale jednak nerwówka do ostatnich minut, kiedy to Patryk Kulczewski trafił bramkę kontaktową. Liczy się jednak wynik i trzy oczka, które pozwoliły wrócić na pozycję wicelidera. Z kolei dla PZWANN 2.0 porażka sprawiła, że spadli na 9. miejsce – pierwsze zagrożone grą w grupie spadkowej.

Ogromne emocje były na dole tabeli. Relax Toruń podejmował FC Golden Six 2 w grze o to, która ekipa przedłuży swoje szanse na uniknięcie walki o utrzymanie. Znacznie lepiej swoją szansę wykorzystali zawodnicy Aleksandra Ulasau. Zwycięstwo pozwoliło awansować na 8. miejsce w ligowej tabeli, choć kwestia pozostania na nim wciąż jest misją trudną, patrząc na terminarz w 11., decydującej kolejce. Relax Toruń, przegrywając mecz, stracił matematyczne szanse na wyjście z grupy spadkowej i musi już przygotowywać się do walki o miejsca 9-12. W drugim meczu Sparta Toruń II podejmowała NoName. Tutaj najwięcej działo się w samej końcówce spotkania, kiedy to w minutach 40-50 padło aż pięć goli. Lepiej w tej wymianie ciosów czuli się gracze Sparty, trafiając do bramki ten jeden raz więcej, niż rywale. Sparta wciąż zachowuje szanse na awans do TOP4, jednak musi spełnić się kilka warunków, w tym ten najważniejszy – ich zwycięstwo z liderem tabeli w 11. kolejce. Z tych dwóch meczów w szóstce kolejki znaleźć możemy po jednym graczu z obu spotkań – Kacpra Czerwińskiego z FC Golden Six 2 oraz Marka Wiśniewskiego ze Sparty Toruń II.

Leave a Reply