3. Liga: Wyrównane boje w dziesiątej kolejce, znamy skład grupy mistrzowskiej

Pak Technik, Squadra Azzurra, FC Golden Six i Formyca Toruń – te cztery drużyny w minionej kolejce przypieczętowały awans do grupy mistrzowskiej i powalczą o końcowy triumf w rozgrywkach. Wciąż jednak otwarta pozostaje kwestia składów grupy centralnej i spadkowej – tam emocje sięgają zenitu, a o losach wielu zespołów zadecyduje dopiero ostatnia kolejka sezonu zasadniczego.

Już na otwarcie kolejki kibice otrzymali spotkanie, które bez wątpienia można określić mianem hitu serii. Lider tabeli FC Golden Six podejmował Inter Toruń, który musiał radzić sobie bez swojego lidera, Bartosza Przyłuskiego. Stawką dla Interu było przedłużenie szans na grupę mistrzowską, natomiast dla Goldenów – utrzymanie fotelu lidera. Początek należał do gospodarzy – po bramkach Pawła Kazanieckiego i Jana Kogowskiego prowadzili 2:0. Po przerwie Inter ruszył jednak do odrabiania strat i doprowadził do wyrównania. Przy stanie 2:2 sędzia Arkadiusz Traczyk podyktował rzut karny dla Goldenów, ale Piotr Dembiński obronił strzał i popisał się prawdziwym bramkarskim kunsztem. Mało tego – dołożył dwie asysty, a jego występ ozdobiony tytułem MVP kolejki był najlepszym prezentem urodzinowym. W końcówce meczu gole strzelali jeszcze Mateusz Boniecki i Yevhen Nyzkodub, a spotkanie zakończyło się remisem 3:3. Dla Interu to wynik oznaczający koniec marzeń o grupie mistrzowskiej, dla Goldenów – utratę pozycji lidera.

Squadra Azzurra kontynuuje znakomitą serię i zapewnia sobie awans do grupy mistrzowskiej. Mimo że zwycięstwo 3:2 nad Black Bulls Toruń przyszło z trudem, to podopieczni Stanisława Makucha po raz kolejny pokazali charakter. Do 30. minuty prowadzili już 3:0, jednak rywale nie zamierzali odpuszczać – Łukasz Białkowski i Aleksander Włodarczyk dali Bulls nadzieję, doprowadzając do emocjonującej końcówki. Czasu na wyrównanie jednak zabrakło, a Squadra utrzymała prowadzenie i dopisała kolejne trzy punkty. Dwa gole zdobył Alex Szmytt Carlessi, który został wybrany MVP meczu oraz trafił do szóstki kolejki. Drużyna w niebieskich koszulkach potwierdza, że mimo małej liczby strzelanych bramek, potrafi rozgrywać mecze z ogromną dojrzałością taktyczną. Black Bulls z kolei przegrywa po raz kolejny, ale wciąż mają szanse na utrzymanie – muszą jednak pokonać w ostatniej kolejce Gladiatora Nieszawkę i liczyć na korzystne wyniki pozostałych spotkań.

Pak Technik wykorzystał remis Goldenów i objął prowadzenie w tabeli 3. Ligi. Zespół Mateusza Rembezy po niezwykle zaciętym spotkaniu pokonał Koka Team 4:3. Mecz od samego początku stał na wysokim poziomie – obfitował w szybkie tempo, walkę o każdy centymetr boiska oraz emocje, których nie zabrakło aż do końcowego gwizdka. Koka prowadziła 2:1, ale Pak Technik zdołał odwrócić losy spotkania dzięki świetnej organizacji i konsekwencji w grze. Kluczową postacią okazał się bramkarz Paweł Szymański, który popisał się kilkoma kapitalnymi interwencjami i uchronił swoją drużynę przed stratą kolejnych bramek. Po tym zwycięstwie Pak Technik nie tylko wskoczył na pozycję lidera, ale też potwierdził, że jest jednym z głównych faworytów do tytułu.

Starcie Formycy Toruń z Emerytami i Rencistami to prawdziwy festiwal emocji i przykład, że nawet mocno osłabione kadry potrafią stworzyć widowisko. Obie drużyny przystąpiły do meczu w okrojonych składach, niemal bez zmienników, ale nie zabrakło zaangażowania i walki. Spotkanie toczyło się w rytmie cios za cios – Emeryci kilkukrotnie obejmowała prowadzenie by w końcówce je stracić, jednak w ostatniej minucie Karol Siwka zapewnił swojej drużynie jakże cenny remis. Mimo utraty punktów, Formyca zagwarantowała sobie awans do grupy mistrzowskiej, potwierdzając swoją wysoką formę. Świetne występy zanotowali Rafał Wierzchowski oraz Mateusz Zalewski, który został wybrany do najlepszej szóstki tygodnia. Dla Emerytów ten remis może okazać się kluczowy w walce o grupę centralną, ale do pełni szczęścia potrzebne będzie jeszcze zwycięstwo w ostatniej serii spotkań.

Gladiator Nieszawka nie składa broni i wciąż walczy o grupę centralną. W meczu z Starymi Cegłami zespół Piotra Błażejewicza zaprezentował ofensywny pokaz siły, wygrywając aż 8:4. Od pierwszych minut Gladiator dominował, a rytm meczu nadawał Michał Gołaszewski, autor czterech bramek. Świetne zawody rozegrał również Robert Wesołowski, który miał udział przy pięciu trafieniach – zdobył dwa gole i zanotował trzy asysty. Zwycięstwo pozwala Gladiatorowi zachować szanse na udział w grupie centralnej, choć ich los zależy już nie tylko od własnych wyników. Starecegly.com mimo ambitnej gry wciąż nie potrafią przełamać impasu i pozostają na ostatnim miejscu w tabeli.

Na zakończenie kolejki byliśmy świadkami prawdziwego pogromu. Redburn Kamlex, który rozegrał całe spotkanie w zaledwie sześcioosobowym składzie, nie był w stanie przeciwstawić się rozpędzonej Brzozie Toruńskiej, przegrywając aż 0:12. Goście dominowali od pierwszej do ostatniej minuty, a prawdziwy koncert zagrał Jerzy Pawłowski – sześć bramek i trzy asysty mówią same za siebie. Zwycięstwo to ogromny krok Brzozy w kierunku utrzymania i walki o grupę centralną. Redburn mimo wysokiej porażki zasługuje jednak na słowa uznania – mimo braków kadrowych, pojawił się na boisku i walczył do samego końca o jak najniższy wymiar kary.

Leave a Reply