1. Liga: Huwdu nowym liderem, Bartist z ostrzeżeniem przed hitem sezonu
Akademicy, pogrążeni w głębokim kryzysie, nie stawili się na mecz z R1 SQUAD, oddając go walkowerem (0:5). Decyzja ta kosztowała ich nie tylko trzy darmowe punkty dla rywala, ale również regulaminowe odjęcie jednego “oczka” w tabeli, co jeszcze bardziej komplikuje ich i tak nie najlepszą sytuację w walce o ligowy byt.
Zupełnie inny ładunek emocjonalny niosło ze sobą kolejne starcie, w którym Jakubskie Toruń zmierzyło się ze Spartą Toruń. Był to klasyczny mecz “na wymianę ciosów”, a prowadzenie przechodziło z rąk do rąk niczym w najlepszym dreszczowcu. Otwarta, radosna gra obu stron sprawiła, że oglądaliśmy aż 14 trafień! Ostatecznie więcej zimnej krwi i wyrachowania w decydujących momentach zachowali zawodnicy Jakubskiego, wygrywając 8:6. To cenne zwycięstwo pozwoliło im umocnić się na bezpiecznym, piątym miejscu, dając spory komfort psychologiczny na finiszu rundy.
Prawdziwą huśtawkę nastrojów zafundowali swoim kibicom obrońcy tytułu, Bartist Toruń, w starciu z zamykającym tabelę Wygrywaj albo Giń. Początek spotkania to absolutny koncert gry faworytów – Bartist szybko objął prowadzenie 7:0 i wydawało się, że będziemy świadkami kolejnej historycznej goleady w wykonaniu ekipy Krystiana Kraśniewskiego. Wtedy jednak w maszynie mistrzów coś ewidentnie się zacięło. Ambitnie grający WaG niespodziewanie doszedł do głosu, krok po kroku odrabiając straty i doprowadzając do niezwykle nerwowego stanu 8:6. Choć faworyci ostatecznie dowieźli zwycięstwo do końcowej syreny, tak drastyczny przestój i utrata kontroli nad z pozoru wygranym meczem to dla nich niezwykle poważne ostrzeżenie.
Tego typu momenty dekoncentracji mogą okazać się zabójcze, o czym doskonale wiedzą drużyny, które zagrały w absolutnym hicie tej niedzieli. Zwieńczeniem kolejki było starcie na szczycie, w którym RKS Huwdu zdetronizowało JBB Toruń, wygrywając pewnie 4:1. Od pierwszych minut to JBB próbowało dyktować warunki, odważnie wycofując bramkarza i grając w przewadze z Kollarem w polu. Ta ofensywna taktyka zderzyła się jednak z niezwykle zorganizowanym murem obronnym RKS-u. Wytrzymanie tak intensywnego naporu rywala grającego w przewadze wymagało od zawodników Huwdu żelaznej dyscypliny taktycznej. Huwdu przetrwało ten test perfekcyjnie. Bronili się bardzo mądrze – na słowa uznania zasługuje Dawid Brojanowski, który był szefem formacji defensywnej i dołożył także gola. W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie, a prawdziwym bohaterem i MVP tego spektaklu został bramkarz RKS-u, Alan Gierlikowski. Nie tylko wyczyniał cuda między słupkami, ale sam, wykorzystując opuszczoną bramkę rywali, zdobył aż dwa gole! W cieniu tak wielkiego, drużynowego triumfu pozostał jedynie fakt, że po raz pierwszy w swojej historii występów w lidze, gola nie zdobył fenomenalny Aleksander Bednarczyk.
Zwycięstwo Huwdu ma kolosalne znaczenie dla układu sił na samym szczycie tabeli. RKS obejmuje fotel samodzielnego lidera (23 punkty) i jest teraz w stu procentach zależne od własnych wyników w walce o mistrzostwo. Ten rezultat to jednak fatalna informacja dla Bartistu (zrównali się z JBB – po 22 punkty). Mistrzowie po cichu liczyli na remis w hicie, który sprawiłby, że to oni trzymaliby wszystkie karty w swoich rękach. Teraz ich sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana.
Już za tydzień czeka ich kluczowy bój z podrażnionym JBB Toruń. Oczywiście, matematyka mówi, że przy ewentualnym zrównaniu się punktami na koniec sezonu, Bartist potrzebowałby zwycięstwa różnicą aż pięciu bramek, by zniwelować stratę z pierwszej rundy (2:6). W praktyce jednak ten scenariusz jest mało realny – jeśli Bartist po prostu wygra to spotkanie (niezależnie od rozmiarów zwycięstwa), odskoczy JBB na trzy punkty. Żeby wspomniany bilans bramkowy miał znaczenie, mistrzowie musieliby w dwóch ostatnich kolejkach zacząć zgubić punkty, co przy ich potencjale kadrowym wydaje się mało realne.
Prawdziwym zmartwieniem Bartistu nie jest więc pogoń za pięciobramkowym zwycięstwem nad JBB, ale uciekające na czele RKS Huwdu. Obrońcy tytułu muszą za tydzień wygrać za wszelką cenę, by wyrzucić JBB z wyścigu o złoto, a następnie skupić się na wygrywaniu swoich spotkań i… nerwowym liczeniu na to, że nowy lider potknie się na ostatniej prostej.



