1. Liga: Jakubskie kontra JBB i test dla pogromców mistrza
Pierwsza kolejka to już historia, ale echa sensacyjnych wyników wciąż nie milkną. Byliśmy świadkami niezwykle zaciętych starć i rozstrzygnięć, których mało kto się spodziewał. Przed nami kolejna dawka piłkarskich emocji, gdzie każdy zespół ma coś do udowodnienia – w szczególności podrażniony Bartist, który w minionym tygodniu doznał bolesnej lekcji pokory.
Emocje w pierwszej lidze rozpoczniemy od starcia R1 Squad z Wygrywaj albo Giń. Ekipa R1 w pierwszej serii gier dokonała rzeczy niemal niemożliwej, ogrywając mistrzów z Bartistu w stylu, który zaskoczył wszystkich obserwatorów. Teoretycznie teraz zadanie wydaje się łatwiejsze – wszak każdy mecz po starciu z gigantem powinien być prostszy – ale to tylko teoria. “WaG” w swoim pierwszym meczu byli równorzędnym rywalem dla powracającego Jakubskiego i choć przegrali w ostatnich sekundach, wysłali jasny sygnał: w tym sezonie celują wysoko. Dla R1 będzie to test dojrzałości – czy po wielkim sukcesie potrafią utrzymać koncentrację?
Niezwykle gorąco zapowiada się hit kolejki, czyli pojedynek Jakubskiego z JBB Toruń. Ci pierwsi zaliczyli udany powrót na ligową scenę, choć w ich grze widać było jeszcze drobne mankamenty. Teraz jednak margines błędu drastycznie się kurczy. JBB Toruń to jeden z głównych kandydatów do medali, co potwierdzili solidnym remisem z AZS UMK. Dla drużyny Przemysława Kłanieckiego był to sprawiedliwy podział punktów, ale teraz będą chcieli zgarnąć pełną pulę. Jeśli Jakubskie mierzy w podium, tego meczu po prostu nie może przegrać. Szykuje się taktyczna bitwa na najwyższym poziomie.
Zupełnie inny ciężar gatunkowy będzie miało starcie AZS UMK z absolutnym debiutantem na hali – Spartą. “Akademicy” od początku głośno deklarują, że interesuje ich tylko mistrzostwo, co naturalnie nakłada na nich ogromną presję. Z drugiej strony barykady mamy Spartę – fuzję kilku ekip, która w debiucie zdała egzamin, pokonując RKS Huwdu. W ich obozie panuje spokój i brak “musiku”, co może okazać się ich tajną bronią. Mimo wszystko to AZS, dysponujący znacznie większym doświadczeniem na parkiecie, pozostaje faworytem. Pytanie brzmi: czy młodość i rutyna wygrają z entuzjazmem debiutanta?
Kolejkę zamknie mecz “dwóch rannych”, czyli Bartistu i RKS Huwdu. Mistrzowie Torunia przed tygodniem zaprezentowali się z fatalnej strony – tak słabego Bartistu nie widzieliśmy od dawna. Braki kadrowe mogą być wymówką, ale jakość na boisku i tak była wysoka, więc przyczyny leżą głębiej. Podrażniony mistrz z pewnością rzuci się do ataku, by zmazać plamę i nie pozwolić rywalom odjechać w tabeli. RKS z kolei, mimo porażki ze Spartą, nie wyglądał źle, choć brakowało im szczęścia pod bramką i koncentracji w obronie. W tym starciu faworytem jest oczywiście Bartist, ale zeszły tydzień pokazał dobitnie, że “król jest nagi” i da się go pokonać. RKS z pewnością spróbuje wykorzystać ten moment słabości.