3. Liga: Squadra wraca na właściwe tory, Opatrunki po raz pierwszy zatrzymane
Trzecia kolejka 3. Ligi halowej przyniosła bardzo wyraźne rozstrzygnięcia w czołówce, pierwszą porażkę jednego z faworytów oraz kolejny mecz, który do samego końca trzymał w napięciu. Padło mnóstwo bramek, nie zabrakło indywidualnych popisów, a układ tabeli zaczyna się coraz wyraźniej krystalizować.
Tormal Siemka Kebab nie pozostawił żadnych złudzeń Brzozie Toruńskiej, wygrywając aż 14:4. To kolejny mecz z udziałem Brzozy, w którym oglądaliśmy prawdziwy festiwal bramek, jednak tym razem to właśnie oni stracili ich aż czternaście. Tormal zagrał koncertowo – co szczególnie warte podkreślenia, wszyscy zawodnicy tej drużyny mieli udział przy zdobytych bramkach. Absolutną postacią spotkania był Przemysław Tomaszewski, który zanotował cztery trafienia i asystę, zgarnął MVP meczu, trafił do drużyny tygodnia i został najlepszym zawodnikiem całej kolejki. Tormal po trzech meczach wygląda jak drużyna kompletna i coraz mocniej zaznacza swoją dominację.
Bardzo mocną odpowiedź po porażce z liderem dała Squadra Azzurra, która pewnie pokonała Flexmet 5:1. Pierwsze skrzypce grali zawodnicy znani z orlikowych boisk OKS Rubinkowo. Miłosz Leszczyński dołożył bramkę i asystę, natomiast Adrian Piątkowski był prawdziwym dyrygentem ofensywy – jedno trafienie i aż trzy asysty najlepiej oddają jego wpływ na grę zespołu. Piątkowski znalazł się w drużynie tygodnia, podobnie jak bramkarz Squadry Radosław Zaleśkiewicz, który wielokrotnie ratował zespół przed stratą gola i dołożył solidną cegiełkę do przekonującego zwycięstwa.
W niedzielnym starciu Beer Team sprawił niespodziankę, pokonując TS Opatrunki/Pan Karp 4:2 i zadając im pierwszą porażkę w sezonie. Spotkanie było wyrównane, intensywne i momentami fizyczne. Ozdobą meczu była kapitalna bramka Mateusza Urbańskiego z Opatrunków, która długo będzie pojawiać się w ligowych rozmowach. Beer Team potrafił jednak lepiej wykorzystać swoje momenty i sięgnął po niezwykle cenne trzy punkty, potwierdzając, że potrafi wygrywać również z drużynami z ligowej czołówki.
Na zakończenie kolejki FC Devils zremisowali 5:5 z Inside Park w meczu, który miał dwa zupełnie różne oblicza. Po pierwszej połowie Inside Park prowadziło 4:2 i wydawało się, że kontroluje przebieg spotkania. Po przerwie Devils ruszyli jednak do odrabiania strat i doprowadzili do remisu. Ponownie wyróżniał się Oskar Sadowski, autor bramki i dwóch asyst, który był motorem napędowym ofensywy FC Devils. Po stronie Inside Park najjaśniejszą postacią był Łukasz Różański – jedna bramka i trzy asysty sprawiły, że to on nadawał tempo grze swojego zespołu. Podział punktów sprawił, że oba zespoły nadal pozostają w grze o środek tabeli.



