4. Liga: Broken Guys na “zero” z tyłu, Fenix wciąż w grze o medale
Dziewiąta kolejka halowej 4. ligi przyniosła wyraźne sygnały w walce o układ tabeli. Były serie podtrzymane, przełamania oraz mecze, w których o wyniku decydowała konsekwencja i jakość w kluczowych momentach.
Black Bulls Toruń potwierdzili, że są obecnie jednym z najbardziej rozpędzonych zespołów ligi. Zwycięstwo 5:1 z Priczi Papriczi było ich piątym kolejnym meczem bez porażki i kolejnym krokiem w stronę stabilizacji w środku tabeli. Priczi miało swoje momenty i kilka dobrych sytuacji, jednak albo na posterunku stał świetnie dysponowany Sławomir Sujkowski, albo strzały mijały bramkę. Black Bulls jeszcze niedawno zamykali tabelę bez wygranej, a dziś umacniają swoją pozycję i realnie punktują. Dla Priczi ta porażka jest bardzo kosztowna i mocno komplikuje walkę o miejsce w grupie mistrzowskiej.
W meczu Komturii ze Spartą II emocji nie brakowało do ostatnich minut. Komturia po pierwszej połowie prowadziła 3:2 i przez długi czas wydawało się, że sensacja jest bardzo blisko. Sparta, wzmocniona zawodnikami pierwszego składu – Adamem Gutkowskim i Marcinem Gorczyńskim, długo nie potrafiła znaleźć sposobu na świetnie broniącego Jarosława Tebecio. Dopiero końcówka przyniosła przełom, a bohaterem spotkania został Paweł Delimata. Trzy bramki i dwie asysty, udział przy wszystkich golach Sparty i decydujący wpływ na wynik zadecydowało o przyznaniu MVP meczu temu zawodnikowi. Komturia ponownie została z niedosytem, mimo bardzo solidnego występu.
Mecz Relaxu Toruń z Broken Guys od początku układał się pod dyktando drużyny grającej w białych koszulkach. Już w pierwszej minucie wynik otworzył Łukasz Biernat i był to sygnał, że Broken Guys interesuje tylko komplet punktów. Przez większość spotkania kontrolowali przebieg gry, nie pozwalając Relaxowi rozwinąć skrzydeł. Zwycięstwo 2:0 pozwala Broken Guys pozostać w grze o grupę mistrzowską i medale. Na szczególne wyróżnienie zasłużył bramkarz Michał Niewiadomy, który zachował czyste konto i został wybrany MVP spotkania.
Fenix Map wykonał kolejny ważny krok w stronę podium, pokonując NEUCĘ 5:3. Od pierwszych minut Fenix narzucił swoje warunki, a po pierwszej połowie prowadził już 3:0. W bramce, pod nieobecność Wiktora Żabińskiego, ponownie bardzo dobrze spisywał się Marcin Snopkowski, dając zespołowi spokój w defensywie. NEUCA ruszyła do odrabiania strat w końcówce drugiej połowy i zrobiło się nerwowo, jednak zabrakło czasu na pełny comeback. Fenix utrzymał prowadzenie i wciąż realnie liczy się w walce o medale.
PAK Technik bez większych problemów rozprawił się z UKS Kraken, wygrywając 7:1, choć początek spotkania nie zapowiadał tak jednostronnego wyniku. Kraken w pierwszej połowie stawiał opór i miał swoje okazje, a do przerwy wynik 2:0 nie oddawał w pełni różnicy klas. Po zmianie stron niewykorzystane sytuacje zemściły się na Krakenie, a PAK Technik systematycznie powiększał przewagę. Duet Rembeza–Sojka był głównym aktorem tego meczu, a Mateusz Rembeza zakończył spotkanie z dorobkiem jednej bramki i czterech asyst, zasłużenie zgarniając tytuł MVP.
Na zakończenie kolejki Al-Hali’Ali pokonało FC Golden Six 8:5 w meczu, który od pierwszej minuty był bardzo intensywny. Już na starcie Al-Hali’Ali zadało dwa szybkie ciosy po trafieniach Krystiana Gabryszaka i Przemysława Kamińskiego. Golden Six nie zamierzało się jednak poddawać i jeszcze w pierwszej połowie potrafiło odwrócić losy meczu, wychodząc na prowadzenie. Druga część należała już do Al-Hali’Ali, które wykorzystało większą jakość indywidualną, przechylając szalę zwycięstwa na swoją stronę. Przemysław Kamiński, MVP całej kolejki, był jednym z liderów zespołu i potwierdził swoją kluczową rolę w walce o najwyższe cele.



