2. Liga: Twardziele nokautują, Galacticos nowym wiceliderem! Prime włącza się do walki o medale
Piąta seria gier na drugoligowych parkietach przyniosła potwierdzenie absolutnej dominacji lidera, ale przede wszystkim niezwykle ciekawe przetasowania w grupie pościgowej, gdzie walka o medale nabiera rumieńców. Podczas gdy pierwsza drużyna w tabeli wydaje się grać w swojej własnej lidze, za jej plecami różnice punktowe zacierają się coraz bardziej.
Niedzielne zmagania stały pod znakiem kolejnego pokazu siły FC Twardziele & Restauracja Pętla. Lider tabeli rozbił PAK Toruń aż 12:3, choć wynik końcowy może być nieco mylący, gdyż pierwsza połowa była zaskakująco wyrównana. W drugiej odsłonie PAK-owi zaczęło jednak sukcesywnie brakować sił, co rywale wykorzystali z zimną krwią, prezentując futsal dojrzały i skuteczny. Dodatkowego smaczku rywalizacji dodał fakt, że katami PAK-u okazali się jego byli zawodnicy – Gąsiorowski i Shepeliuk, którzy łącznie zdobyli pięć bramek, pieczętując komplet 15 punktów dla swojej obecnej drużyny.
Za plecami nieuchwytnego lidera doszło do zmiany warty na pozycji numer dwa. W hicie kolejki Galacticos Lizard King Toruń pokonali dotychczasowego wicelidera, EM3DACH, 5:3. “Galaktyczni” rozegrali to spotkanie bardzo mądrze taktycznie, a na cenne zwycięstwo zapracował cały zespół, grając bardzo ofiarnie i kolektywnie. Dzięki temu wynikowi Galacticos przeskoczyli rywala w tabeli, gromadząc 10 punktów i zgłaszając akces do walki o najwyższe cele.
Potknięcie Dachów błyskawicznie wykorzystało PrimeAutomotive, który po zwycięstwie 4:1 nad Józefa Team zrównał się z nimi punktami i na dobre włączył do walki o medale. Fundamentem tego sukcesu była fantastyczna postawa w bramce Tomasza Wędziny, który swoimi interwencjami dał drużynie niezbędny spokój w tyłach. To, co jeszcze niedawno wydawało się odległą perspektywą, stało się faktem – Prime jest w gazie i realnie zagraża czołówce.
Kolejkę dopełnił sobotni pogrom w wykonaniu Sokoła Grzywna, który rozbił PHU Batory aż 11:2. Choć rozmiary zwycięstwa robią wrażenie, trudno traktować ten mecz jako miarodajny wyznacznik zwyżki formy Sokoła. Batory przystąpił do rywalizacji w mocno okrojonym składzie i bez nominalnego bramkarza, co Sokół – dysponujący wąską, ale jakościową kadrą – po prostu bezlitośnie wykorzystał, nie dając rywalom cienia szansy.



