Od studenckiego Wembley do elity Torunia – historia Galacticos

Historia Galacticos to opowieść o przyjaźni, pasji i futbolu, który łączy ludzi na całe życie. Wszystko zaczęło się na studiach – na boiskach Studenckiej Ligi Piątek Piłkarskich i podczas międzywydziałowych rozgrywek na piaszczystym „Wembley”. To tam przyszli zawodnicy drużyny poznali się, mierzyli swoje siły i zawiązywali więzi, które przetrwały lata. Od pierwszych wspólnych treningów po piłkarskie wieczory w toruńskich klubach, Galacticos stawali się zgraną paczką – drużyną, która nie tylko rywalizowała na boisku, ale też wspierała się nawzajem poza nim. I choć od tamtych czasów minęło wiele lat, drużyna nie straciła ani zacięcia, ani ducha walki. Wręcz przeciwnie – z każdym sezonem pokazuje, że wciąż jest gotowa na nowe wyzwania.

Najlepiej oddaje to Szymon Szczęsny, kierownik Galacticos:

„Zaczynając naprawdę od początku, to znajomości wśród “starszej generacji” Galacticos wykuły się na studiach – rozgrywki Studenckiej Ligi Piątek Piłkarskich czy słynne międzywydziałówki na piaszczystym Wembley były doskonałą okazją  do zapoznania się jak i do prezentacji swoich piłkarskich umiejętności. Później kontakty nabyte na boisku były “utrwalane” w lokalach toruńskiej Starówki. Szczególnie w klubie Kotłownia, gdzie prawie na pewno można było spotkać kogoś znajomego. W międzywydziałówkach częstym przypadkiem były mecze dwóch drużyn z tego samego wydziału, który decydował o tym która z nich będzie oficjalną reprezentacją. I właśnie w taki sposób poznałem naszego kapitana, twórcę i spoiwo Galacticos – Jakuba Jędrzejewskiego. Najpierw wyeliminowaliśmy jego drużynę razem z Michałem Malinowskim i Arturem Kaczmarkiem w eliminacjach w ramach Wydziału Nauk Historycznych, jednak później bardzo szybko stworzyliśmy razem niezwykle skuteczny blok obronny, co przyniosło sukcesy w postaci II i III miejsca w mistrzostwach UMK na dużym boisku.”

Studenckie rozgrywki były zalążkiem historii Galacticos. Wtedy, gdy każdy z przyszłych zawodników reprezentował jeszcze inne barwy w amatorskich ligach, nikt nie spodziewał się, że los połączy ich siły w jeden, wyjątkowy byt. Z pojedynczych spotkań, przypadkowych goli i wspólnych treningów powoli wykuwała się drużyna, która miała wkrótce stać się czymś więcej niż tylko sumą indywidualności – prawdziwą rodziną futbolu.

„Jeszcze większy splendor przynosiły jednak rozgrywki SLPP, warto wymienić, że z obecnego składu Piotrek “Jarza” Marczak i Igor “Igi” Góźdź reprezentowali ekipę Twoja Stara, Karol Wojtkowiak i Rafał “Jurcyś” Jarocki grali w Hasających Tygryskach, Mateusz Jeruzal i Wojtek Zieliński byli w Barbarach, Mateusz Grzelak w Juwentus Toruń i wreszcie największa grupa pochodzi z Dzikich Diabłów – Paweł Bieżuński, Artur Kaczmarek, Bartek Wójcik, Michał Malinowski, no i ja kapitan Dzikusów.”

To były początki, które z czasem przerodziły się w coś znacznie większego. Mamy rok 2013 – zawodnicy, którzy zaczynali reprezentować barwy Galacticos jeszcze na studiach, postanowili związać swoją przyszłość z Toruniem. Ta decyzja okazała się kluczowa – drużyna zapisała się do już nieistniejącej ligi TLSP. Zaczynając od piątego poziomu rozgrywek, rok po roku, dzięki ciężkiej pracy i konsekwencji, wspięli się na sam szczyt, zdobywając pierwsze miejsca w kolejnych ligach aż po udział w ekstraklasie.

Od samego początku istnienia Galacticos w składzie pojawiały się postaci, które po dziś dzień pozostają wierne tym barwom. Mimo upływu lat i coraz bardziej wymagających realiów rozgrywek, potrafią odnaleźć się na boisku, zachowując pasję, determinację i ducha drużyny. To właśnie dzięki nim Galacticos nie tylko przetrwało próbę czasu, ale wciąż potrafi stawiać czoła nowym wyzwaniom, pokazując, że doświadczenie i przyjaźń potrafią iść w parze z ambicją i sportową rywalizacją.

„Od początku w składzie oprócz mnie i Kuby znaleźli się Michał Malinowski, Artur Kaczmarek, Piotrek Marczak, Igor Góźdź oraz broniący obecnie bramki PZWANN Tomek Maćkiewicz. Na jednym z pierwszych zdjęć z 2013 r. można ujrzeć również pełniącego obowiązki kapitana Roberta, Dżozefa, Czarka, Villę, czy Dziurka”

Równolegle, w 2014 roku, Galacticos zapisali się do ówczesnych rozgrywek TALO (Futbol-Arena). Ten rok okazał się przełomowy – najbardziej znaczący w całej historii drużyny. Zdobycie mistrzostwa Torunia oraz Pucharu Ligi to osiągnięcia, które w mieście nad Wisłą może pochwalić się zaledwie garstka zespołów. To właśnie wtedy Galacticos udowodnili, że nie są drużyną przypadkową, lecz zespołem, który potrafi walczyć o najwyższe cele.

O sukcesie w rozgrywkach TALO mówi sam kierownik Galacticos:

„Bardzo szybko bo już w 2014 r. przystąpiliśmy do Toruńskiej Amatorskiej Ligi Orlika (TALO), która później przekształciła się w Futbol Arenę. W sezonie wiosennym rozegraliśmy nasz pierwszy mecz przeciwko Bydgoskiemu i to wygrany 6-2. Ten sam 2014 r. obfitował w największe sukcesy zespołu w FA – na jesieni 1. miejsce w Lidze A oraz zwycięstwo w Pucharze Ligi. Niestety pomimo wyrównanych bojów z drużynami takimi jak Dynamik Toruń (później Bartist), Klajmeksy, Jakubskie czy Havana, w kolejnych latach czegoś nam brakowało do zdobycia upragnionych tytułów. Również w Pucharze Ligi FA zabrakło szczęścia i w kolejnych trzech finałach w 2015, 2019 i 2023 r. zanotowaliśmy porażki, kończąc zmagania ze srebrnymi krążkami.”

I tak Galacticos pozostawało na szczycie przez wiele lat. Co prawda kolejnego mistrzostwa Torunia nie udało się zdobyć, ale regularne bycie wśród medalistów to wyczyn, którego nie potrafi osiągnąć wiele ekip. Futbol amatorski w Toruniu rozwijał się z każdym rokiem – pojawiały się nowe, coraz mocniejsze drużyny, które nadawały ton rozgrywkom. A jednak Galacticos zawsze miało swoje miejsce wśród elity – stałe, niepodważalne i pełne respektu.

W 2016 roku do drużyny dołączyli zawodnicy, którzy zapisali kawał historii złotymi literami w toruńskim futbolu.

„W 2016 r. dochodzi do przyjścia Panów Piłkarzy z Elitka Capone – Mateusza Grzelaka, Marcina “Gabrysia” Gabryszewskiego i trio braci Brończyków. Jacek przez wiele lat był niekwestionowanym numerem jeden na bramce, a w ofensywie spełniał się Krzysiek, którego statystyki wykręcone na poziomie większej ilości zdobytych bramek niż rozegranych meczów wciąż robią ogromne wrażenie. Obecnie w drużynie wciąż ważną rolę pełni wicekapitan Grzeli oraz najstarszy z braci Paweł, który doskonale gra tak w obronie jak i na szpicy, co udowodnił choćby w ostatnim meczu, w którym uratował nam remis.”

Drużynę od lat wspierają sponsorzy, którzy sami stali się częścią historii Galacticos – Pub Lizard King oraz kancelaria Krzysztofa Lange. Z kolei sami zawodnicy angażują się społecznie, promując projekt fundacji Kosmiczna Droga. Wielkim zaangażowaniem w rozwój drużyny na wielu polach wykazał się również Jarosław Perek, reprezentujący firmę Eko Goods. Dzięki wsparciu sponsorów Galacticos mogło reprezentować Toruń na turniejach ogólnopolskich. Choć nigdy nie udało im się powalczyć w turnieju głównym o mistrzostwo Polski, już sam udział w tych wydarzeniach był dla zespołu niezwykłą przygodą, pozwalającą mierzyć się z najlepszymi i zdobywać doświadczenie, które procentowało później na lokalnych boiskach.

„Z Krzysztofem Lange udaje się zrealizować tak ambitny projekt jak ogólnopolski turniej “Zo” Cup. No i jeśli już jesteśmy przy rywalizacji z drużynami z innych miast to warto wspomnieć, że trzykrotnie reprezentowaliśmy Toruń na półfinałach Mistrzostwach Polski kończąc turniej odpowiednio na etapie 1/8, ćwierćfinału i półfinału. Wyjazdy do Włocławka czy Pruszkowa były bardzo cennym doświadczeniem.”

Zapytałem również Szymona o długowieczność Galacticos. Kierownik wyjaśnia, że sekret trwałości zespołu tkwi w kilku prostych, ale kluczowych czynnikach:

„Moim zdaniem składa się na to kilka rzeczy. Wspólne wspomnienia minionej chwały, potrzeba oderwania się od codziennych obowiązków oraz fakt, że po prostu bardzo się lubimy i chętnie utrzymujemy kontakt także poza boiskiem. Przy budowaniu Galacticos zawsze oprócz umiejętności piłkarskich liczył się charakter osoby przychodzącej do drużyny. I chyba nam to wychodzi – mimo długiej historii mamy naprawdę niewielką rotację w składzie, a gracze, którzy przychodzą, zostają z nami na kilka sezonów.  To też dobry moment, żeby przypomnieć o innych zawodnikach, którzy w przeciągu tych lat wnieśli sporo jakości do naszej gry. Artur Rumiński, Piotrek Kaźmierski, Adam Marczuk, Tomek Weber, Wiktor Borowczak, Michał Chrzanowski, Paweł Kazaniecki, Tomek Sadowski, Łukasz Stankiewicz, Maciej Czarnecki, Mateusz Iwański, Michał Rafiński, czy Maciek Przybyszewski zdecydowanie zasługują na słowa uznania za swoje zaangażowanie w każdym meczu i niebagatelny wkład w wyniki. To, że przez tyle lat tworzymy zgraną paczkę, jest również cenną lekcją dla najmłodszego pokolenia Galacticos, które nie dość, że samo stawia pierwsze futbolowe kroki, to jeszcze dzielnie dopinguje nas w weekendowych zmaganiach. Myślę też, że zdajemy sobie sprawę z potencjału, który wciąż mamy pomimo upływających lat. A poza tym – ta frajda z każdego udanego zagrania, finezyjnej asysty czy strzelonego gola… dla takich chwil warto grać.”

Po raz kolejny okazuje się, że aby drużyna przetrwała lata, musi zgadzać się znacznie więcej niż tylko to, co na boisku. Umiejętności piłkarskie to jedno, ale prawdziwą wartość stanowi to, jakimi jesteśmy ludźmi – czy potrafimy utrzymać pasję mimo upływu czasu, wzlotów i upadków. Równie ważne jest, czy jako grupa osobowości do siebie pasujemy, czy potrafimy ze sobą współpracować, śmiać się, wspierać i motywować nawzajem. W przypadku Galacticos ta sztuka się udała – nie tylko tworzą drużynę, ale też społeczność, która łączy przyjaźń i wspólne wartości.

Choć 2024 rok przyniósł pewien kryzys, który do samego końca ważył losy drużyny, zespół potrafił odnaleźć w sobie jedność, determinację i miłość do futbolu. To właśnie te cechy pozwoliły przetrwać trudniejsze chwile i nadal budować historię, która jest świadectwem nie tylko sportowych sukcesów, ale też przyjaźni.

„Trzeba też wspomnieć o wzajemnym zaangażowaniu i motywowaniu się w grę, treningi jak i funkcjonowanie drużyny. To te cechy pomogły wyjść nam z kryzysu jaki mieliśmy dokładnie rok temu, przed startem rozgrywek jesień 2024. Do ostatniego dnia zgłoszeń ważyło się czy wystartujemy. Dekada walki z najlepszymi zawodnikami Torunia potrafi dać w kość, dlatego podjęliśmy próbę odbudowy i wystartowaniu w Lidze C, tak aby na nowo odzyskać radość z gry. Wielkie znaczenie miała deklaracja Michała Jańca, który jako nasz jedyny bramkarz z wielkim zaangażowaniem bronił cały sezon”

Jak widać, czasem krok wstecz oznacza dwa kroki naprzód. Decyzja Galacticos, choć w środowisku piłkarskim nie została przyjęta przez wszystkich z entuzjazmem, okazała się strzałem w dziesiątkę. Zespół, który całe życie spędził wśród elity, miał rozgrywać mecze na trzecim poziomie rozgrywkowym. Dla samej drużyny był to jednak swoisty zastrzyk energii i powrót na właściwą ścieżkę, co udowodniły kolejne sukcesy na niższych szczeblach i powrót do elity.

Na przestrzeni ostatnich sezonów Galacticos przechodzi prawdziwą reformę. Do zespołu dołączają młodsi gracze, którzy w idealny sposób wkomponowują się w strukturę drużyny, a w połączeniu z doświadczonymi zawodnikami tworzą projekt pełen potencjału i charakteru.

Zapytany o to, co wnosi świeża krew do zespołu, kierownik odpowiada:

„Fantastyczną energię, dynamikę i nowe możliwości zwłaszcza w szybkich atakach. Zarówno bracia Mateusz i Michał Hoffman, jak i Kuba Jurkiewicz posiadają fajną technikę i przebojowość. Do tego jeszcze Janek Myszka, który potrafi popisać się nieszablonowym zagraniem albo huknąć z dystansu. Udowodnili już to zresztą w sezonie halowym oraz Lidze B sezonu wiosna 2025, gdzie świetne liczby wykręcił Mateusz Hoffman, będąc drugim najlepszym strzelcem ligi i drugim w punktacji kanadyjskiej. Ich obecność zapewnia nam świetną rotację ofensywy z Rafałem Jarockim, Bartkiem Wójcikiem, Igorem Góździem czy Pawłem Bieżuńskim. Pozwala też ocenić jak prezentujemy się fizycznie na tle młodszych kolegów. Po pierwszych meczach widać również jak dużym potencjałem dysponuje Szymon Kowalski, który pojawi się na bramce w większości meczów tego sezonu.”

W obecnym sezonie Ligi Toruńskiej Galacticos ponownie mierzy się na poziomie 1. Ligi. Po rocznej przerwie drużyna wróciła do rywalizacji wśród najlepszych ekip, gotowa pokazać, że doświadczenie i pasja wciąż idą w parze. W sukcesie zespołu mają pomóc tacy zawodnicy jak Patryk Tarkowski czy Maciej Jaroszewski, którzy przed tym sezonem powrócili do Galacticos. Ich powrót to nie tylko wzmocnienie składu, ale też zastrzyk pewności siebie i ducha drużyny, który jest nieoceniony, gdy stawiasz czoła najlepszym w lidze.

„Jak to mówią “braci się nie traci”. Rozmawiałem tak z Maćkiem Jaroszewskim, jak i Patrykiem Tarkowskim i Mikołajem Karulskim przed ich przejściem do Havany i ustaliliśmy, że warto spróbować czegoś nowego, a jeśli kiedyś nadarzy się okazja powrotu to drzwi dla nich będą stać otworem. Za ten kawał serducha, który zostawili na każdym meczu Galacticos nie było innej opcji. Szczerze to nie myślałem jednak, że to nastąpi tak szybko i to po tak wielkim sukcesie jak awans Havany do Ligi Mistrzów. Mam nadzieję, że chłopakom uda się zebrać odpowiednie fundusze na wyjazd na Kretę, sięgną tam sukces i przeżyją niezapomnianą przygodę. Cała trójka to znaczące wzmocnienie, chociaż tak Miki, jak i Taro obecnie skupiają się na grze na dużych boiskach przez co będzie ich mniej na meczach Ligi Toruńskiej. Dysponujemy jednak taką głębią składu, chęciami i zaangażowaniem, że będziemy się starać sprawić niespodzianki, a ponieważ start sezonu nie potoczył się po naszej myśli, niespodzianki będą coraz bardziej imponujące. I hope so ;)“

Na koniec grzechem byłoby nie przybliżyć postaci Jakuba Jędrzejewskiego – człowieka, bez którego historia Galacticos wyglądałaby zupełnie inaczej. To on przez lata nadawał drużynie charakter i kierunek, będąc nie tylko liderem na boisku, ale też duszą zespołu poza nim. To jego pasja, konsekwencja i zaangażowanie w każdy trening, mecz i decyzję organizacyjną pozwoliły Galacticos wyróżniać się wśród toruńskich drużyn. Przez większość swojej „kadencji” Kuba kierował drużyną samodzielnie, dbając o to, aby grupa nie tylko dobrze grała, ale też do siebie pasowała – pod względem charakterów, wartości i podejścia do futbolu. Życie i nieuniknione przeszkody – kontuzja, zawodowe obowiązki, codzienna rutyna – sprawiły, że nie zawsze mógł być w pełni obecny, ale jego wkład pozostał fundamentem, na którym zbudowano sukcesy zespołu. Obecnie Kuba pojawia się na meczach sporadycznie, jednak zawsze gdy jest obecny, zakłada charakterystyczną opaskę kapitana.

„Trochę wynika to z faktu, że Jakub Jędrzejewski ma dziś mniej czasu na prowadzenie drużyny, a taka działalność pochłania sporo energii. Przy okazji zeszłorocznych problemów uznałem też, że szkoda byłoby, gdyby taka ekipa po prostu się rozpadła, i postanowiłem bardziej się zaangażować. Mogę przy tym liczyć na ogromne wsparcie chłopaków – za okazane zaufanie, pomoc i rozmowy dotyczące funkcjonowania zespołu bardzo im dziękuję. To wielki przywilej kierować tak zgraną drużyną, pełną niegasnącej pasji. Kończąc, najzwyczajniej w świecie wierzę w nas – że mamy potencjał na ten „Last Dance” i że bardzo dobre wyniki w Lidze B FA mogą przełożyć się na przyzwoitą lokatę w Lidze Toruńskiej. Zobaczymy, na ile to przeczucie sprawdzi się na koniec sezonu. Tymczasem celem jest prosty: wygrać każdy kolejny mecz, zająć jak najwyższe miejsce w lidze i przede wszystkim dobrze się przy tym bawić.”

Nie sposób nie trzymać kciuków za Galacticos. To drużyna, która na przestrzeni lat stała się czymś znacznie więcej niż tylko zespołem piłkarskim – to historia przyjaźni, pasji i konsekwencji w działaniu. Niewielu mogło przewidzieć, że decyzja podjęta przed laty, by związać swoje losy z Toruniem i wspólnie rozwijać zespół, stanie się fundamentem dla dzisiejszej rzeczywistości zawodników.

Galacticos pokazuje, że budowanie drużyny to nie tylko umiejętności piłkarskie, ale przede wszystkim ludzie, ich charakter, wzajemne zaufanie i zdolność do wspólnego pokonywania trudności. Ta ekipa jest dowodem na to, że kiedy członkowie zespołu pasują do siebie nie tylko na boisku, ale także poza nim – w życiu codziennym, w przyjaźni i wspólnych pasjach – można tworzyć coś wyjątkowego, co przetrwa lata.

Ich historia może posłużyć za inspirację dla wszystkich młodych drużyn, które dopiero zaczynają przygodę z futbolem. Pokazuje, że warto inwestować w ludzi, pielęgnować więzi i nie zapominać, że radość z gry i wzajemne wsparcie są równie ważne jak każdy gol czy wygrany mecz. Niech ta historia trwa, niech motywuje kolejne pokolenia, a weekendowe mecze pozostają niezapomniane – zarówno dla zawodników, jak i dla wszystkich, którzy śledzą ich poczynania.

Wszystkie sukcesy Galacticos:

Futbol Arena:

1. miejsce – jesień 2014, 2. miejsce – wiosna 2015, 2. miejsce – wiosna 2016, 3. miejsce – jesień 2016, 2. miejsce – wiosna 2017, 3. miejsce – jesień 2017, 3. miejsce – jesień 2018, 3. miejsce – wiosna 2023, 3. miejsce – jesień 2024 (Liga C), 1. miejsce – wiosna 2025 (Liga B)

Puchar Ligi Futbol Arena:
Zwycięzca – wiosna 2014, Finalista – wiosna 2015, Finalista – 2019, Finalista – 2023

Toruńska Liga Szóstek Piłkarskich (TLSP):

1. miejsce w 5. lidze – 2013, 1. miejsce w 4. lidze – 2014, 1. miejsce w 3. lidze – 2015, 1. miejsce w 2. lidze – 2016, 1. miejsce w 1. lidze – 2017, 5. miejsce w Ekstraklasie – 2018, 5. miejsce w Ekstraklasie – 2019

TLSP na hali:

1. miejsce w 2. lidze – 2023

Pozostałe sukcesy:
Zwycięzca Euro Orlik Cup – 2016, 4. miejsce – I Ogólnopolski Turniej w Minifutbolu Toruń “Zo” Cup – 2018, 1/8 półfinału Mistrzostw Polski Nike Playarena – 2017, Ćwierćfinalista półfinału MP Nike Playarena – 2018, Półfinalista Mistrzostw Polski – 2023

Leave a Reply