3. Liga: grad bramek, zwrotów akcji i nowy lider po siódmej kolejce!
Każdy, kto oczekiwał dużej dawki emocji w siódmej kolejce 3. Ligi, z pewnością nie czuje się zawiedziony. Byliśmy świadkami prawdziwego piłkarskiego rollercoastera – od zaciętych spotkań po niespodzianki i grad goli. Kolejka przyniosła zmianę lidera, a tabela zrobiła się jeszcze bardziej ciasna niż wcześniej. To był weekend, który po raz kolejny udowodnił, że 3. Liga Ligi Toruńskiej nie ma słabych drużyn, a każdy mecz to osobna historia.
Siódmą kolejkę zainaugurowało starcie Interu Toruń z Emerytami i Rencistami. Bartosz Przyłuski i spółka wyszarpali w tym meczu zwycięstwo 3:2, jednak trzeba oddać przeciwnikom ogromny szacunek – przyszli na mecz w zaledwie sześciu, a mimo to grali ambitnie i twardo, nie odpuszczając ani na moment. Inter natomiast pokazał klasę i konsekwencję, zdobywając trzeci komplet punktów z rzędu, co pozwoliło im awansować na piąte miejsce w tabeli. Zawodnikiem meczu, po raz trzeci w tym sezonie, został niezawodny Bartosz Przyłuski. Inter jest w gazie – jeśli utrzymają formę, mogą włączyć się do walki w drugiej części sezonu o grupę mistrzowską.
W drugim spotkaniu byliśmy świadkami jednej z większych niespodzianek sezonu. Faworyzowany Pak Technik nie sprostał Gladiatorowi Nieszawka, przegrywając 3:4 w meczu pełnym emocji. Gladiator rozpoczął spotkanie jak z nut, prowadząc już po siedmiu minutach 2:0. Mimo prób odrobienia strat, Pak Technik musiał uznać wyższość rywala – to druga porażka lidera w tym sezonie, która kosztowała ich utratę fotelu lidera. Gladiator zagrał z sercem, walczył o każdy centymetr boiska i pokazał, że potrafi sprawić problemy nawet najlepszym. Bohaterem meczu został Tomasz Góralski, który imponował zaangażowaniem i skutecznością.
W życiu pewne są trzy rzeczy – śmierć, podatki i… grad goli w meczach Brzozy Toruńskiej. Kibice zgromadzeni przy ulicy Dziewulskiego obejrzeli aż 17 bramek w jednym meczu! Początek należał do Brzozy – szybkie prowadzenie 3:0 po trafieniach Mirosława Bonieckiego i Jerzego Pawłowskiego wyglądało jak zapowiedź łatwej przeprawy. Ale wtedy przebudziły się Stare Cegły – waleczna ekipa Arkadiusza Jastrzębskiego pokazała charakter, wychodząc na prowadzenie 7:5. Końcówka należała jednak do „starych wyjadaczy” z Brzozy – trio Boniecki–Pawłowski–Nadrowski wzięło sprawy w swoje ręce i w ciągu kilku minut przechyliło szalę zwycięstwa na swoją stronę, kończąc mecz wynikiem 10:7. Spotkanie pełne dramaturgii i emocji, które długo zostanie w pamięci kibiców. Miejsce w szóstce kolejki? – Mirosław Boniecki, który poprowadził swoją drużynę do triumfu niczym prawdziwy lider.
Squadra Azzurra nie zatrzymuje się ani na moment – po pokonaniu lidera, przyszła kolej na Redburn Kamlex. Zespół Stanisława Makucha po raz kolejny zagrał dojrzale i konsekwentnie, zwyciężając 5:4 w meczu, który trzymał w napięciu do ostatniej minuty. Spotkanie było wymianą ciosów, w której żadna z drużyn nie chciała odpuścić, ale to Squadra miała ostatnie słowo – decydującą bramkę zdobył Tomasz Brzoska, który w całym meczu zaliczył dwa gole i dwie asysty. Dzięki temu został nie tylko MVP spotkania, ale również znalazł się w TOP 6 zawodników kolejki. Redburn, mimo ambitnej postawy, po tej porażce spadł na przedostatnie miejsce w tabeli. Squadra natomiast jest coraz bliżej ścisłej czołówki i wydaje się, że dopiero się rozkręca – ich styl gry staje się coraz bardziej zbalansowany i skuteczny.
Jedyny jednostronny mecz kolejki, ale za to z potężnym pokazem siły. FC Golden Six nie dali żadnych szans Black Bulls Toruń, wygrywając aż 11:1. Różnica w tabeli była minimalna, ale na boisku – ogromna. Golden Six zagrali koncertowo – świetna organizacja, szybkie kontry i wysoka skuteczność sprawiły, że ich rywale nie mieli nic do powiedzenia. Paweł Kazaniecki (MVP spotkania) rozgrywał mecz życia, a w bramce błyszczał Przemysław Suchecki, który mimo wysokiego wyniku popisał się kilkoma interwencjami godnymi najlepszych golkiperów ligi. Golden Six pokazali, że mimo wpadek, wciąż są jednym z głównych faworytów do tytułu.
Wisienką na torcie siódmej kolejki było spotkanie dwóch rewelacji sezonu – Koka Team kontra Formyca Toruń. Starcie dwóch ekip, które jeszcze niedawno nikt nie typował do gry o najwyższe cele, okazało się prawdziwą perełką. Od pierwszych minut mecz toczył się w szybkim tempie, z wieloma składnymi akcjami i emocjami do samego końca. Formyca była jednak bardziej skuteczna i lepiej zorganizowana – konsekwentna gra pozwoliła jej wypracować przewagę, której nie oddała do końca. Koka próbowała jeszcze poderwać się do walki, ale ostatecznie przegrała 4:6. Piąte zwycięstwo z rzędu Formycy umocniło ich na pozycji nowego lidera rozgrywek, a Konrad Lemke został wybrany MVP meczu i całej kolejki – popisał się bramką, asystą i ogromnym wpływem na grę swojego zespołu. Formyca rośnie z tygodnia na tydzień i coraz bardziej przypomina drużynę, która może sięgnąć po mistrzostwo.



