4. Liga: FC Decoverde szokuje, ogrywając lidera, FC Devils wskakują na tron, ważny triumf Jordanek
Największym wydarzeniem weekendu w 4. Lidze był mecz FC Decoverde z ekipą Wojtek i Przyjaciele. Wielu zastanawiało się, jak zareaguje zespół Tobiasza Krygiera po poprzednim blamażu, kiedy to nie potraktowali rozgrywek zbyt poważnie, co zakończyło się porażką 0:35 z FC Devils. Tym razem jednak na boisku zobaczyliśmy zespół zmobilizowany i mocny kadrowo. Wojtek i Przyjaciele z kolei wydaje się, że zlekceważyli przeciwników, licząc, że zwyciężą tak samo łatwo, jak tydzień wcześniej Devilsi. Mecz stał mimo to na wysokim poziomie, obie ekipy wymieniały się prowadzeniem, lecz w momencie, gdy w 47. minucie Decoverde uzyskało dwubramkową przewagę, stało się jasne, że lider tabeli nie ugra już punktów, a kilka minut później sensacja stała się faktem. Zespół Tobiasza Krygiera pokazał zatem w tym sezonie już kilka twarzy i ciekawe, czy ma w zanadrzu jeszcze jakieś. Bohaterem meczu bezsprzecznie został Oskar Kocęba, który trzykrotnie trafił do siatki i uznany został MVP całej kolejki w 4. Lidze.
Potknięcie lidera wykorzystali FC Devils. Po pewnym zwycięstwie 5:0 nad FC Golden Six 2 wskoczyli na czoło tabeli, lecz ekipę Wojtek i Przyjaciele wyprzedzają wyłącznie lepszym bilansem bramek. To, co zwraca uwagę w poczynaniach Devilsów, to ponownie świetna forma Radosława Marcinkowskiego, który dorzucił do swojego dorobku kolejny tytuł MVP, a także postawa w defensywie – był to bowiem już drugi z rzędu mecz na zero z tyłu.
W kryzysie dalej pogrążają się zespoły NoName i PZWANN 2.0. Ekipa Krystiana Kurkiewicza nie miała żadnych szans z FC Zbieraniną, a pretensje może mieć też w dużej mierze do siebie – wielu straconych bramek mogli uniknąć, gdyby nie proste, indywidualne błędy. FC Zbieranina dawane im prezenty ochoczo otwierała. PZWANN z kolei punktowany był co kilka minut przez Spartę Toruń II, nie mogąc znaleźć sposobu na dobrze zorganizowana obronę rywala. Sparta wykazała się koncentracją przez pełne 50 minut, a także skutecznością pod bramką rywala. Ligowym ekspertom w oko wpadł w tym meczu Przemysław Wróblewski, który zgarnął tytuł MVP nie dzięki uzyskanym liczbom, ale wykonanej pracy na boisku.
Bardzo interesujący przebieg miał mecz Relax Toruń z Golden Boys. Obie drużyny w głównej mierze skupiły się na ofensywie, o czym świadczy liczba aż jedenastu strzelonych goli. Jedni i drudzy lubili również podostrzyć, o czym świadczą pokazane żółte kartki. Gdy jednak przyszło do ostatniego gwizdka, obie ekipy podały sobie ręce – i o to w tym chodzi. W meczu wyróżnił się zwłaszcza Jakub Tomczak, któremu zabrakło wyłącznie czerwonej kartki do ligowego jackpota – zgarnął bowiem punkty w klasyfikacjach na bramki, asysty, żółte kartki, tytuły MVP oraz miejsca w szóstce kolejki.
Weekend w 4. Lidze kończyło starcie Jordanek z FC Rangers Toruń. Dla obu ekip było to bardzo ważne starcie, bowiem zwycięzca meczu zgarniał miejsce na najniższym stopniu podium z trzypunktową przewagą nad kolejnymi zespołami. Ta sztuka udała się Jordankom, które do zwycięstwa poprowadził Kamil Kamiński. Zdobył on obie bramki dla swojej drużyny, a biorąc pod uwagę, że wraz z kolegami z drużyny pozwolił rywalom na zdobycie wyłącznie jednego gola, mecz zakończył się zwycięstwem Jordanek. Choć goli było jak na lekarstwo, to jednak emocje związane z zaangażowaniem obu ekip oraz stykowym wynikiem sprawiały, że mecz można było oglądać z wypiekami na twarzy.



