Tam, gdzie futbol łączy ludzi – fenomen Team UA
Osiem lat trwa już historia Team UA – drużyny, która na stałe zapisała się w krajobrazie toruńskiego futbolu amatorskiego. Gdy w 2017 roku po raz pierwszy pojawili się na lokalnych boiskach, nikt nie przypuszczał, że właśnie wtedy rodzi się zespół, który w kolejnych latach stanie się symbolem determinacji, pasji i integracji ponad granicami. Był to moment przełomowy, po raz pierwszy w historii toruńskich rozgrywek do rywalizacji stanęła drużyna w stu procentach złożona z zawodników spoza Polski.
Początki przypominały raczej budowanie drużyny z marzeń niż realny projekt sportowy. Ale z roku na rok Team UA rosło w siłę. Z czasem ich mecze zaczęły przyciągać uwagę, bo zamiast przypadkowych zagrań pojawiła się dyscyplina, charakter i coraz wyższy poziom piłkarski. Dziś, gdy ktoś widzi w terminarzu mecz z Team UA, wie jedno, to nie będzie spacer po punkty. To drużyna, która gra z sercem, z ogromnym zaangażowaniem i zawsze z szacunkiem do przeciwnika. Zespół, który stał się czymś więcej niż tylko grupą piłkarzy – to grupa ludzi, którzy znaleźli w piłce sposób na budowanie relacji w Polsce.
Jak to się stało, że drużyna, która zaczynała na niższych szczeblach, dziś gra wśród elity toruńskiego futbolu? Co stoi za ich sukcesem – ciężka praca, mentalność, a może coś więcej? I wreszcie: jakie cele stawia przed sobą Team UA na kolejne lata?

Założycielami naszej drużyny uważamy Oleksandra Maletskiego oraz Vadyma Yarmoliuka. To oni właśnie w dalekim 2017 roku zebrali swoich przyjaciół, kolegów i znajomych w celu pięknej zabawy w postaci piłki nożnej. Przez lata zmieniali się zawodnicy, przychodzili nowi koledzy, zmieniał się poziom rozrywkowy. Natomiast głównym założeniem naszej drużyny jest stworzenie bliskiej relacji między sobą, staramy się być jako rodzina. Łączenie się i zachowanie danych relacji daje nam poczucie, że jesteśmy w domu. – mówi kapitan drużyny Tymur Riabchenko
I trzeba przyznać, że drużynie Team UA udało się to w stu procentach. Ten zespół to nie tylko zawodnicy – to grupa ludzi, których po prostu łączy pasja, przyjaźń i wspólne wartości. Każdy, kto choć raz widział ich razem, wie, że atmosfera w tym zespole jest wyjątkowa. Zawsze zaangażowani, zawsze z uśmiechem, zawsze z energią, która udziela się wszystkim dookoła. Nie można też pominąć ich kibiców – wiernych, głośnych i zawsze obecnych. Czy ktoś kiedykolwiek widział mecz Team UA, podczas którego linia boczna świeciłaby pustkami? Nie ma mowy. Ich wsparcie to nie tylko doping, ale część tożsamości drużyny. A gdy do tego wszystkiego dołożyć sportową jakość i konsekwencję w działaniu – sukces był tylko kwestią czasu.
Wielkie podziękowania tym osobom. Bo oni tak naprawdę robią tę emocję jeszcze bardziej gorętsze. Oczywiście chcielibyśmy, żeby nasze wsparcie za murawą się powiększało. Oni dają nam energię do walki w każdym meczu. – dodaje Tymur Riabchenko.

Wraz z dobrą atmosferą przyszły też wyniki. Team UA, który jeszcze kilka lat temu walczył na niższych szczeblach, dziś jest jednym z głównych kandydatów do medali. Najlepszym dowodem był poprzedni sezon, kiedy to Ukraińcy jak równy z równym rywalizowali z topowymi ekipami Torunia, a rozgrywki zakończyli na znakomitym trzecim miejscu.
Prze lata faktycznie to było naszą taktyką do wygrywania meczów. Głównym zadaniem było nie dać zagrać dobrze przeciwnikowi i wykorzystać swoje szansę. W tych czasach stawialiśmy na dobrej fizyczności niż na aspektach technicznych. Jednak to się pomału zmieniło. Rozwijaliśmy się jako ekipa, nasze umiejętności polepszały się z każdym sezonem. Teraz staramy się grać w piłkę nowoczesną.
Wspólne treningi i regularna gra o punkty w każdy weekend musiały w końcu przynieść efekty. Z roku na rok poziom piłkarski zawodników Team UA rósł w oczach. Ich zaangażowanie i chęć rozwoju sprawiły, że futbol w ich wykonaniu stał się nie tylko skuteczny, ale i przyjemny dla oka. Przez ostatnie sezony mieliśmy nawet okazję oglądać dwa zespoły z Ukrainy rywalizujące w toruńskich rozgrywkach, a jesienią 2024 roku doszło do historycznych derbów pomiędzy nimi – wydarzenia, które zapisało się w pamięci wszystkich fanów lokalnego futbolu.

Trudno zapomnieć tamto spotkanie. Atmosfera, jaka panowała wtedy na obiekcie, była absolutnie wyjątkowa. Tłumy osób, głośny doping, emocje sięgające zenitu – to wszystko przywoływało wspomnienia złotych lat toruńskiej piłki amatorskiej z okresu 2015–2020, kiedy to mecze ówczesnej Ligi A, jak choćby pojedynki Dynamika z Jakubskim, przyciągały na Wojska Polskiego dziesiątki widzów.
W bieżącym sezonie zdecydowaliśmy połączyć nasze siły z drugą drużyną aby móc rywalizować na najwyższym szable w rozgrywkach Ligi Toruńskiej. Jeżeli powiem, że celem było walka o medale, to by było zbyt banalne. Celem jest: cieszyć się z tej gry, rywalizować z najlepszymi drużynami i potwierdzać nasz potencjał. Chcielibyśmy zachować tradycji Team-UA w przyszłości, chcemy żeby ta drużyna istniała przez lata. Dlatego będziecie nas widzieć jeszcze sporo czasu.
Dziś historia zatacza koło. Aby utrzymać wysoki poziom i realnie walczyć o najwyższe cele, zawodnicy Team UA podjęli odważną decyzję, połączyli siły, tworząc jeden, jeszcze silniejszy zespół. Efekt? Już teraz zajmują solidne, piąte miejsce w tabeli, a ich forma i potencjał pozwalają realnie myśleć o awansie do grupy mistrzowskiej. Przed nimi jednak ważny test, najbliższy weekend przyniesie starcie z ekipą Ragazzi. Zwycięstwo w tym meczu może dać im awans na czwarte miejsce i umocnić ich pozycję w walce o medale. Patrząc na determinację i rozwój tej drużyny, jedno jest pewne – Team UA jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

Drużynie Team UA można życzyć, by ich rozwój w kolejnych latach przebiegał równie dynamicznie, jak dotychczas. To zespół, który pokazuje, że pasja, zaangażowanie i relacje między ludźmi potrafią stworzyć coś naprawdę wyjątkowego. Dla nas, organizatorów, obserwowanie takich drużyn to ogromna satysfakcja i motywacja do dalszej pracy. To właśnie dzięki takim ekipom futbol amatorski w Toruniu żyje – głośno i emocjonalnie. Team UA bez wątpienia jest jednym z tych zespołów, które nie tylko grają, ale też budują atmosferę, jednoczą ludzi i przypominają, po co ten sport istnieje.