3. Liga: Pierwsze zwycięstwo Starecegly.com i pierwsza porażka lidera

Piąta kolejka rozgrywek 3. Ligi dostarczyła nam sporo emocji, wyrównanych spotkań i niespodziewanych rozstrzygnięć. Po raz pierwszy w tym sezonie lider musiał uznać wyższość rywala, a drużyna zamykająca tabelę sięgnęła po historyczne, premierowe punkty.

Na otwarcie kolejki kibice mogli obejrzeć prawdziwy hit. Obie drużyny plasowały się w ścisłej czołówce tabeli, a ich starcie budziło ogromne emocje. Pak Technik zagrał w znakomitym zestawieniu, co przełożyło się na skuteczność w ofensywie – aż dziewięć zdobytych bramek robi ogromne wrażenie, zwłaszcza że Golden Six do tej pory stracił tylko osiem goli w całym sezonie. Wynik 9:5 zdetronizował lidera, a bohaterami zostali Mateusz Rembeza i Piotr Sosna, którzy znaleźli się w najlepszej szóstce kolejki. Dzięki temu zwycięstwu Pak Technik wskoczył na pozycję wicelidera i jasno pokazał, że będzie liczył się w walce o grupę mistrzowską.

Spotkanie Squadry z Formycą zapowiadało się na trudne zadanie dla drużyny Stanisława Makucha – i tak też było. Squadra postawiła się wyżej notowanemu rywalowi, prowadziła grę długo z korzyścią dla siebie, ale w ostatnich minutach zabrakło jej koncentracji. Trzy gole stracone w końcówce sprawiły, że mecz zakończył się wynikiem 2:3. Formyca dzięki tej wygranej awansowała już na czwarte miejsce, choć jeszcze niedawno była blisko dna tabeli. To pokazuje, jak szybko sytuacja w lidze może się zmieniać. Formyca nabiera rozpędu i potwierdza aspiracje do gry o czołowe lokaty. Squadra natomiast pokazała charakter, ale musi popracować nad utrzymaniem koncentracji do ostatniego gwizdka.

Gladiator w tym sezonie gra w kratkę – potrafi zaskoczyć, ale też zawodzi w decydujących momentach. Starcie z Redburn Kamlex zakończyło się dla nich kolejną porażką, tym razem 3:5. To już trzecia przegrana w sezonie i choć sześć punktów po pięciu meczach nie wygląda najgorzej, to bilans daje im dopiero przedostatnie miejsce w tabeli. Kapitan Piotr Błażejewicz po meczu wskazał na brak koncentracji oraz problemy kadrowe jako główne przyczyny porażek. Redburn natomiast konsekwentnie odbudowuje formę po słabszym początku rozgrywek i powoli wraca na właściwe tory. Gladiator potrzebuje stabilizacji i pełniejszego składu, by wykorzystać swój potencjał. Redburn natomiast udowadnia, że z każdym tygodniem będzie coraz groźniejszy.

Niedzielne starcie na Rydygiera przyniosło największą sensację kolejki. Black Bulls Toruń, typowani na czarnego konia ligi, przegrali ze Starecegly.com – drużyną, która do tej pory nie zdobyła ani jednego punktu. Starecegly zagrały świetne zawody, wygrywając 6:3 i notując historyczne, pierwsze zwycięstwo w Lidze Toruńskiej. Na szczególne wyróżnienie zasłużył Karol Dudek, który poprowadził swój zespół do triumfu i trafił do najlepszej szóstki kolejki. Black Bulls mimo porażki utrzymali trzecie miejsce w tabeli, ale ta przegrana na pewno jest dla nich zimnym prysznicem. Ten mecz pokazał, że w 3. Lidze nie ma drużyn do „obijania”. Starecegly w końcu wykorzystały swój potencjał, a Black Bulls muszą szybko wyciągnąć wnioski, by nie stracić miejsca w czołówce.

Brzoza Toruńska mająca w swoim składzie Łukasza Bonieckiego i Jerzego Pawłowskiego, liczyła na zwycięstwo, ale Inter Toruń rozegrał najlepsze spotkanie w sezonie. Świetnie dysponowany Piotr Dembiński na bramce dał popis, broniąc w wielu trudnych sytuacjach i prowadząc drużynę do zwycięstwa 5:3. To druga wygrana Interu w rozgrywkach, która daje im bardzo potrzebny oddech. „Dembin” za swoje kapitalne interwencje został nie tylko nominowany do szóstki tygodnia, ale także uznany najlepszym zawodnikiem kolejki. Inter w końcu pokazał potencjał, jaki drzemie w tej drużynie. Jeśli utrzymają formę, mogą szybko opuścić dolne rejony tabeli. Brzoza natomiast musi poprawić skuteczność, bo sama obecność liderów nie zawsze wystarcza do zdobywania punktów.

Na zakończenie kolejki kibice obejrzeli bardzo wyrównane spotkanie pomiędzy Koka Team a Emerytami i Rencistami. Emeryci i Renciści szybko wyszła na prowadzenie po golach Kamila Gałaja i Roberta Sztuczyńskiego, ale w drugiej połowie show skradł Mateusz Wylamowski. W ciągu dwóch minut zdobył dwie bramki i uratował remis dla drużyny Jarosława Tebecio. Podział punktów niewiele zmienia w tabeli – obie drużyny mają po siedem oczek i zajmują miejsca w środku stawki. Ten remis pokazuje, że zarówno Koka Team, jak i Emeryci mają potencjał, ale brakuje im stabilności. Jeśli chcą włączyć się do walki o czołową szóstkę, muszą zacząć regularnie wygrywać.

Leave a Reply