3 Liga: Walka o grupę mistrzowską trwa – sześć drużyn w grze

Po dziewięciu kolejkach 3. Ligi nadal nie sposób wskazać jednoznacznych faworytów. Układ tabeli zmienia się z tygodnia na tydzień, a różnice punktowe są tak minimalne, że jedno potknięcie może kosztować zespół miejsce w grupie mistrzowskiej. W tym momencie w grze o czołową czwórkę pozostaje aż sześć drużyn. Miejsca od pierwszego do czwartego dzieli zaledwie punkt, a przewaga siódmych Emerytów nad przedostatnimi Bullsami to raptem dwa oczka. W praktyce oznacza to jedno – dwie ostatnie kolejki będą dla każdego zespołu meczami o życie. Jedni walczą o medale, inni o utrzymanie, ale margines błędu jest już zerowy.

Drużyna PAK Technik zaliczyła jeden z najlepszych weekendów w sezonie. Choć spotkanie z Bullsami zaczęło się dla nich dobrze, to już kolejne minuty to co raz lepsza gra Bullsów i wyjście na prowadzenie, które byli blisko dowieźć do ostatniego gwizdka. Nie mniej końcówka meczu należała do PAKu. W 48. minucie doprowadzili do wyrównania, a dwie minuty później zdobyli gola na wagę zwycięstwa. Trzy punkty zdobyte w dramatycznych okolicznościach najwyraźniej dodały im skrzydeł. Dzień później w zaległym meczu z Interem ponownie zgarnęli pełną pulę, dopisując do swojego konta kolejne trzy oczka. Sześć punktów w dwa dni – taki bilans błyskawicznie przeniósł PAK Technik w rejon tabeli, który jeszcze niedawno wydawał się poza ich zasięgiem. Dziś ekipa ta ma wszystko w swoich rękach w walce o mistrzostwo.

Zupełnie inaczej wyglądał weekend dla Interu, który mógł zakończyć się w identyczny sposób jak dla PAKu. Niestety, drużyna Bartosza Przyłuskiego nie wykorzystała swojej okazji. Najpierw w bezpośrednim starciu o czołówkę musiała uznać wyższość Formycy, a następnie, dzień później przegrała z rozpędzonym PAK Technikiem. To dwa bolesne ciosy w kluczowym momencie sezonu. Inter nadal ma matematyczne szanse na grupę mistrzowską, ale po tych porażkach nie wszystko zależy już od nich samych. Potrzebują nie tylko własnych zwycięstw, ale i potknięć rywali.

Formyca po zwycięstwie nad Interem utrzymał kontakt z czołówką, zrównując się punktami z Golden Six, którzy ograli Brzoze – obie drużyny mają po 19 punktów i przewodzą tabeli 3. Ligi. Choć teoretycznie mogą czuć się bezpiecznie, praktyka pokazuje, że nawet minimalny błąd może zepchnąć ich poza pierwszą czwórkę. Patrząc jednak na terminarz, Formyca wydaje się w lepszej sytuacji. Czekają ich rywale z dolnej połowy tabeli, a sama drużyna od kilku tygodni imponuje konsekwencją i równą formą. Ich gra nie jest może najbardziej efektowna, ale za to wyjątkowo skuteczna. Golden Six z kolei wrócili na właściwe tory po krótkim kryzysie. Wyglądają stabilniej, ich ofensywa znów zaczyna funkcjonować jak na początku sezonu, ale wciąż nie mogą pozwolić sobie na choćby chwilę dekoncentracji. Warto odnotować, że w meczu z Brzozą – hattrickiem popisał się Mateusz Boniecki, który przez lata reprezentował właśnie barwy Brzozy Toruńskiej.

Kolejne trzy punkty dopisała także Squadra, pokonując Gladiatora 2:0. Mecz, jak to zwykle u Azzurrich, nie obfitował w bramki – styl tej drużyny jest bardziej pragmatyczny niż efektowny. Ale gdy defensywa jest tak szczelna, trudno mieć pretensje. Zespół Stanisława Makucha może pochwalić się najlepszą obroną w całych rozgrywkach. W dziewięciu meczach stracili zaledwie 16 goli. To wynik, którego nie może przebić żadna inna drużyna Ligi Toruńskiej. Właśnie ta solidność w tyłach może okazać się ich największym atutem w końcówce sezonu. Squadra jest coraz bliżej gry o medale, choć terminarz wcale nie gwarantuje im spokojnego finiszu.

Wygrana Redburnu z Koką sprawiła, że zespół Marcela Wcisło zachował cień nadziei na miejsce w TOP4. Matematyka daje im jeszcze szanse, ale rzeczywistość pokazuje, że droga do tego celu jest bardzo wyboista. Ich sezon to pasmo wzlotów i upadków. Dla Koki porażka to bolesny sygnał alarmowy. Jeszcze niedawno walczyli o fotel lidera, dziś spadają na 9. miejsce i znajdują się w strefie spadkowej. Trzy ostatnie kolejki to wyniki zdecydowanie poniżej oczekiwań. Jeśli zespół Jarosława Tebecio szybko się nie otrząśnie, widmo spadku stanie się brutalną rzeczywistością.

Emeryci zremisowali ze Starymicegłami, ale dla obu stron to wynik daleki od satysfakcji. Emeryci, patrząc na przebieg sezonu, liczyć mogli na komplet punktów – tym bardziej że ich rywale przez większość rozgrywek regularnie przegrywali. Remis ten nie tylko zabrał im szansę na grupę mistrzowską, ale także nie zagwarantował im gry w grupie centralnej. Starecegły wciąż zachowują matematyczne szanse na awans do grupy centralnej, lecz patrząc na ich dotychczasowe wyniki, trudno w to uwierzyć. Kadrowo zespół wygląda dobrze – ma w składzie kilku zawodników, którzy potrafią zrobić różnicę, jednak brakuje im stabilności, skuteczności i co chyba najważniejsze – konsekwencji w grze.

 

Leave a Reply