4. Liga: Pacanowski bohaterem Broken Guys, Al-Hali’Ali melduje się w 3. Lidze

Dwunasta kolejka 4. Ligi wyraźnie podniosła temperaturę w decydującej fazie sezonu. Do końca zostały już tylko dwie serie spotkań, a sytuacja w grupie mistrzowskiej nabrała nowej dynamiki. Al-Hali’Ali zapewniło sobie co najmniej srebrne medale i awans do 3. Ligi, Broken Guys wrócili do walki o podium, a PAK Technik zanotował drugą porażkę w sezonie, lecz nadal przed nimi bezpośrednie starcie z zespołem Przemysława Kamińskiego i otwarta droga do tytułu.

Sobotę otworzył hit: Al-Hali’Ali 4:1 Fenix Map. Spotkanie stało na wysokim poziomie taktycznym, a lepiej poukładanym zespołem okazało się Al-Hali’Ali. Mimo braku nominalnego bramkarza między słupkami stanął Adrian Gryga i rozegrał kapitalne zawody – kilkukrotnie ratował drużynę przed stratą gola, a do tego obronił rzut karny. Zasłużenie został nagrodzony tytułem MVP spotkania. Początek meczu ustawiły dwa szybkie trafienia Mikołaja Koniecznego i to Fenix od pierwszych minut musiał gonić wynik. Wicelider kontrolował tempo, był dojrzalszy w defensywie i zamknął mecz bez nerwowej końcówki. Ta wygrana daje Al-Hali’Ali pewność co najmniej srebrnych medali oraz awans do 3. Ligi.

W starciu dolnej części tabeli UKS Kraken rozbił Komturię Toruń 12:3. Mecz szybko wymknął się spod kontroli gości, a Kraken grał swobodnie i z dużą intensywnością. Komturia wciąż pozostaje bez zwycięstwa, a różnica jakości była widoczna zwłaszcza w przejściach do ataku. Bohaterem został Jakub Głodek – sześć bramek i dwie asysty to liczby, które mówią same za siebie.

Dużo więcej emocji przyniosło spotkanie NEUCA – Relax Toruń (5:8). Relax przez długie fragmenty kontrolował przebieg meczu i wydawało się, że spokojnie dowiezie wynik. NEUCA, jak to ma w zwyczaju w tym sezonie, rzuciła się do odrabiania strat w drugiej połowie i na chwilę zrobiło się nerwowo. Ostatecznie skuteczność Relaxu w ofensywie przeważyła. Fenomenalne zawody rozegrali Hubert Judycki i Paweł Piernik, którzy napędzali akcje ofensywne i byli kluczowi w utrzymaniu przewagi.

W grupie centralnej Priczi Papriczi pokonało Black Bulls Toruń 6:3. To był mecz, w którym statystyki indywidualne przełożyły się bezpośrednio na wynik. Rodzina Biegańskich zdobyła łącznie pięć bramek i zanotowała pięć asyst, mając decydujący wpływ na końcowy rezultat. Black Bulls nie potrafili zatrzymać ofensywnych akcji rywali, a Priczi udowodniło, że w tej fazie sezonu potrafi grać skutecznie i bez większych przestojów.

Jedno z najbardziej widowiskowych starć obejrzeliśmy w meczu FC Golden Six – Sparta Toruń II (6:7). Spotkanie miało charakter wymiany „cios za cios”. Oba zespoły grały ofensywnie, a wynik zmieniał się kilkukrotnie. W końcówce więcej chłodnej głowy zachowała Sparta, która wykorzystała swoje sytuacje i wywiozła trzy punkty z niezwykle wymagającego meczu. Po raz piąty w tym sezonie MVP spotkania został Paweł Delimata, choć na wyróżnienie po tym spotkaniu zasługuje cała “spartańska” załoga.

Największą sensacją kolejki była porażka lidera. PAK Technik przegrał z Broken Guys 0:1. To dopiero druga przegrana PAK-u w sezonie. Broken Guys wyglądali na zespół maksymalnie zmotywowany, chcący zrewanżować się za wcześniejsze niepowodzenie. Mecz długo był zamknięty, a do 45. minuty utrzymywał się remis. Decydujący cios zadał Mateusz Pacanowski potężnym uderzeniem, które przesądziło o zwycięstwie. W bramce kapitalnie spisywał się Michał Niewiadomy, który zachował czyste konto i był jednym z kluczowych bohaterów spotkania. Ta wygrana ma ogromne znaczenie w kontekście walki o brąz. Wobec porażki Fenixa, Broken Guys odrobili trzy punkty i obecnie tracą do zespołu Piotra Wiśniewskiego już tylko cztery, a przed nimi bezpośrednie starcie. Scenariusz jest jasny – jeśli Fenix przegra dwa ostatnie mecze, a Broken Guys wygrają zarówno z Fenixem, jak i z Al-Hali’Ali, sięgną po brązowe medale.

Leave a Reply